baner

WSZYSTKIE KATEGORIE | OSTATNIO DODANE | LOSOWO WYBRANE | DODAJ DOWCIP
Firma konstruujca samoloty pracowaa nad nowym projektem. Projektem samolotu. Samolot mia by najszybszy na wiecie, z najwikszym zasigiem i w dodatku niewykrywalny przez radary. I by - tak na projekty wpywaj rzdowe dotacje. Mia jedn wad - na wysokoci 8 tysicy metrw odpaday mu skrzyda. Niewane, jak by nie zostay wzmocnione - samolot osiga 8 tysicy metrw i najpierw na ziemi ldoway skrzyda a potem kadubek. Rzd sygnalizowa, e czas na projekt si koczy, wic pracownicy wymylali coraz to nowe rozwizania, ale nic nie pomagao. Rzd denerwowa si coraz bardziej, kolejne egzemplarze spaday na ziemi a w firmie trwaa panika.
W kocu - w akcie desperacji - jeden z konstruktorw powiedzia, e w pobliu jest gmina ydowska, w ktrej mieszka rabin synny z mdroci. Konstruktor zosta jednak zakrzyczany, e rabin tak ma si do samolotw, jak .... (tu wstaw ulubion analogi) .... Wic dalej - wzmacnianie, zmiana materiaw itd. Wic dalej - rzd grozi, e cofnie dotacj. W kocu zaamanie - i wycieczka do rabina.
Rabin pogadzi pejsy, wysucha problemu i powiedzia:
- Wy wiecie co? Wy do mnie przyjdcie w nastpna roda.
Przyszli. Mieszane uczucia, bo faktycznie - co rabin moe wiedzie o samolotach. Rebe pogadzi tym razem brod i powiedzia.
- Wy wiecie co? W tym miejscu, gdzie te skrzyda si urywaj, wy nawiercie dziurki!
Wrcili do biura zawiedzeni, e rabina fantazja poniosa, i zamiast wzmocni, to chce osabi konstrukcj. Wic dalej - zmiany konstrukcyjne, usztywnienia itd. I cigle ten sam kopot - magiczna granica 8 tysicy metrw. I ultimatum rzdu - w cigu 2 miesicy naley zakoczy projekt, albo zwrci dotacje. Wic desperacka decyzja - wiercimy. Znalaz si oblatywacz - desperat, wic startuj testy. 1000 metrw - leci. 2 tysice - te. Na 5 - leci jak ta lala. Na 8 - leci, na 9 i 10 - te. Ekipa pospiesznie robi wszelkie pomiary i testy, koczy projekt, a tymczasem konstruktorzy wraz z zarzdem firmy wybrali si do rabina z podzikowaniem za porad. Po tym, jak wszyscy wani panowie powiedzieli ju, co mieli powiedzie a umiech prezesa odcinity w marmurze zosta wrczony, jeden z konstruktorw zada pytanie.
- A jak rebe na to wpad?
Rebe umiechn si, pogadzi rondo kapelusza i powiedzia.
- Wy wiecie co? Ja sobie poszedem w takie miejsce, gdzie nawet krl chodzi piechot. Siedz ja tam sobie i siedz i patrz i ja zobaczy papier toaletowy. I wy wiecie co? Ten papier, to on si nigdy nie urwie tam gdzie dziurki...
zgo do usunicia
yd wiezie do Izraela portret Lenina.
- Co to jest? - pyta celnik rosyjski.
- Nie "co" a "kto"! To Lenin!
- Kto to jest? - pyta troch pniej celnik izraelski.
- Nie "kto" a "co"! To zota rama!
zgo do usunicia
Dwch ydw w Moskwie czyta gazet. Jeden z nich mwi do drugiego:
Abramie Osipowiczu, ministrem finansw mianowali jakiego Briuchanowa. Jak on si naprawd nazywa?
Abram Osipowicz odpowiada:
To wanie jest jego prawdziwe nazwisko - Briuchanow.
Jak to!!! Prawdziwe nazwisko Briuchanow? To on jest Rosjanin?
Ale tak, to Rosjanin.
No prosz, ci Rosjanie to taki zdumiewajcy nard; wszdzie wlez.
zgo do usunicia
Piciu ydw gra w pokera. Mejerowicz w jednym rozdaniu traci 500 dolarw, wstaje, chwyta si w szoku za pier i pada martwy na podog. Pozostali kontynuuj gr na stojco, dla okazania szacunku swojemu kumplowi. Po zakoczonej grze jeden wstaje i mwi:
- Kto pjdzie i powie onie Mejerowicza?
Losuj, cign patyki. Nordchaim, ktry zawsze przegrywa, wyciga najkrtszy. Koledzy instruuj go, aby by delikatny i dyskretny, aby nie pogorsza sytuacji.
- Dyskretny? mwi Nordchaim. Jestem mistrzem dyskrecji i dyplomacji,
zaufajcie mi.
Idzie do domu Mejerowiczw, puka do drzwi, otwiera ona Mejerowicza i pyta si czego chce.
- Twj m straci wanie 500 dolarw i boi si wrci do domu.
ona wzburzona mwi:
- Powiedz mu, niech si ywy nie pokazuje w domu! eby tak pad martwy, ajdak...
- Tak mu powiem.
zgo do usunicia
Spotyka si pewnego dnia dwch ydw.
- Mj syn si wychrzci - oznajmia jeden z nich.
- A co ty na to?
- No c, aliem si przed Panem Bogiem...
- I co On ci powiedzia?
- Powiedzia: Mj Syn take si wychrzci. Wic zrb to samo, co Ja.
- A mianowicie?
- Sporzd Nowy Testament!
zgo do usunicia
Na cmentarzu ydowskim odbywa si pogrzeb maego dziecka. Nad otwartym grobem stoi matka i zawodzi:
- Kochany syneczku, jak staniesz przed obliczem Stwrcy wypro u niego duo pienidzy dla twoich rodzicw i szczliw staro. I wybagaj u Wiekuistego, eby twoje dwie siostry mogy by zaopatrzone w duy posag, a Twoi bracia Natan i Dawid, eby dostali za on dobre i adne, pobone panny. A twego najstarszego brata Chaima, eby zwolnili z wojska. I popro Jehow, eby twj kochany wujek Abram wreszcie wyzdrowia...
Obok zawodzcej matki stoi oparty o opat grabarz. Kiedy litania prb cignie si w nieskoczono, grabarz trca zawodzc kobiet i mwi:
- Paniusiu kochana, jak si ma tyle interesw do kogo to si nie posya takiego maego dziecka, tylko si idzie samemu!
zgo do usunicia
Babcia ydwka pilnuje na play swojego wnuka. Nagle o brzeg uderza wielka fala i zabiera wnuczka ze sob. Babcia w rozpaczy zaczyna wzywa na pomoc Boga i modli si bagalnie:
- Boe miosierny! Oddaj mi wnuka! Spraw, eby morze wyrzucio go caego i zdrowego! Ty jeste dobry i wspaniaomylny, spraw, eby dziecko si uratowao!
Za chwil o brzeg udzerza kolejna wiksza fala i wyrzuca dzieciaka na piasek. Babcia patrzy, dzieciak ywy i cay, oddycha i patrzy przytomnie. Babcia patrzy z wyrzutem i oburzeniem w niebo i pokazuje oskarycielsko na lecego chopczyka:
- Ale on mia na gowie kapelusz!
zgo do usunicia
- Tato, dlaczego ryby nie mwi? - pyta Jankiela jego may synek.
- Dlaczego nie mwi, ty si pytasz? - dziwi si Jankiel. - A jak one maj mwi!? Czy one maj rce?!
zgo do usunicia
Dzwoni yd do swojego przyjaciela:
- Mosze, ile to jest 2x2?
Mosze zamyli si i pyta:
- A kupujesz czy sprzedajesz?
zgo do usunicia
- Ty wiesz co Mojsze? ten ko ,co ty mnie go wczoraj sprzedae, to on wzi si i zdech!
Na to drugi:
- A ty wiesz co, Icek. On mi tego nigdy nie robi.
zgo do usunicia
Mosiek zapa zot rybk:
- Jeste ydem?- pyta rybka.
- Tak
- To ju mnie lepiej zjedz.
zgo do usunicia
- Mosze, syszae ? Abram okaza sie pedaem....
- Co?! Poyczy pienidze i nie odda?!
- No, nie.. Ja myl, w tym lepszym znaczeniu....
zgo do usunicia
I wojna wiatowa, siedz Rosjanie w okopie, dowdca kompanii woa "Ory, naprzod! Za mn!"
Caa kompania wyazi z okopw, dwoch zostao.
"Komendy nie syszelicie?"
"Syszelimy, ale to nie do nas bylo!"
"Jak to nie do was?"
"My nie ory, my lwy - Lew Dawidowicz i Lew Mojeszowicz".
zgo do usunicia
Maego Abramka wywalili ze szkoy - ydowskiej oczywicie - za brakpostpw w nauce i nieposuszestwo. Przenieli do go innej szkoy - te ydowskiej. Po kilku miesicach i z tej wylecia z tych samych powodw. Do kolejnej - to samo. Po jakim czasie w miecie nie zostao ani jednej ydowskiej szkoy, w ktrej by ju Abramka nie znali, zosta wic umieszczony w katolickiej.
Po tygodniu dyrektor szkoy wzywa tat Abramka i oznajmia mu, jakim wspaniaym chopcem jest Abramek - grzecznym, bystrym i w ogle] najlepszym uczniem w szkole.
Tata po powrocie do domu pyta zbaraniay Abramka:
- Abramek, co si z tob stao? Mwi mi, e jeste najlepszym uczniem, nie chuliganisz, no wzr cnt. CO ONI Z TOB ZROBILI?
- Rozumiesz tato, pierwszego dnia taki pan w czarnym ubraniu zaprowadzi mnie do ciemnego pokoju, w ktrym wisia jaki pan przybity do krzya i powiedzia:
- "Abramek, to jest Jezus Chrystus. On te by ydem".
I wtedy zrozumiaem, e to nie przelewki.
zgo do usunicia
- Musz powiedzie, e moja ona jest wspaniaa! - owiadcza Rozenbaum, na przyjciu urodzinowym maonki. Matka odciga go na bok i mwi:
- Jak moge powiedzie, e ta twoja ruda, wredna wiedma jest wspaniaa?
- Ale mamusiu, ja nie powiedziaem, e jest wspaniaa. Ja powiedziaem, e musz tak powiedzie.
zgo do usunicia
-Salcie, kiedy potrzebujesz pienidzy jeste dla mnie bardzo mila - mwi Mosiek do swojej poowicy.
- Ach, Mosze, ale przecie ja zawsze jestem dla Ciebie mia...
- No wanie!!!
zgo do usunicia
W przedziale kolejowym jad yd i szlachcic i rozmawiaj na rne tematy. Kiedy w kocu rozmowa schodzi na temat interesw, szlachcic pyta:
- "Panie kupiec, nieche pan mi powie, skd wy ydzi macie tak dobr gow do interesw."
yd, ktry wanie je ledzia, umiecha si na te sowa i mwi:
- "Widzi pan, panie dziedzicu, my ydzi jadamy bardzo duo ryb, i to razem z gowami. W ciele ryby, a zwaszcza w jej gowie, znajduje si duo fosforu. Fosfor rozwija komrki mzgowe i sprawia, e jestemy tak dobrzy w interesach."
Szlachcic widzi, e yd obera si ledziami, i postanawia co zrobi, aby mu si lepiej powodzio w interesach. Mwi wic do yda:
- "Panie kupiec, odsprzedaj mi kilka ledzi."
yd odmawia. Szlachcic proponuje mu po pi rubli za sztuk, potem dziesi, potem pitnacie, potem dwadziecia. Wreszcie, po dugich targach, yd zgadza si sprzeda mu dwa ledzie za pidziesit rubli. Szlachcic zjada je z apetytem, ale niebawem odczuwa pragnienie. Na najbliszej stacji wychodzi wic z pocigu i idzie do bufetu, aby napi si piwa. Po chwili wraca do przedziau i mwi do yda:
- "Ale ze mnie gupiec, e zapaciem panu tyle pienidzy za te ledzie. Przecie mogem poczeka do tej stacji i kupi je tutaj za trzydzieci kopiejek."
- "O widzi pan, panie dziedzicu!" - woa yd. - "To ju dziaa!"
zgo do usunicia
Icek wygra w loterii due pienidze. Pyta go Mosiek:
"Icek, a skd wiedziae,ze trzeba postawi na 42?"
"Posuchaj uwanie. Urodziem si sidmego, loteria za odbywaa si smego. A poniewa 7 razy 8 jest 42...".
"Zaraz, zaraz, Icek, 7 razy 8 jest 56!".
"Wiesz co, Mosiek. To ty ju bd sobie ten matematyk...".
zgo do usunicia
Kon widzi, e jego buchalter tko wyglda przez okno.
- Panie tko, lepiej by pan zrobi, gdyby pan tykiem przyglda si przechodniom a oczami zaglda do ksig.
- Czsto to robi, panie Kon!
- Tak? A co na to przechodnie?
- Mwi "Dzie dobry, panie Kon"!
zgo do usunicia
Lili wysya telegram do przyjaciela Mosze:
"Mosze. Przylij mi piset dularw. Chodzi o mj honor."
Mosze wysa Liii dwiecie pidziesit dolarw z telegramem:
"Kochana przyjaciko. Ratuj tymczasem poow."
zgo do usunicia
MISTYKA FINANSW

GOLDBERG: Dzie dobry panu, panie Rapaport.
RAPAPORT: Jak ja pana widz u siebie, to ju o "dzie dobry" nie moe by mowy.
GOLDBERG: Kiedy ja pana rozumiem...
RAPAPORT: Ale jak pan tu jest, to siadaj pan. Jak pan tu wszed? Suca nie powiedziaa panu, e mnie nie ma w domu?
GOLDBERG: Powiedziaa, moja suca te czasem mwi, e mnie nie ma, jak jestem.
RAPAPORT: Patrz pan, jak ta suba nauczya si kama?
GOLDBERG: A jak by pan nie by w domu, to ona by przecie te powiedziaa, e pana nie ma, co za rnica?!
RAPAPORT: Swoj drog!...
GOLDBERG: Panie Rapaport, pan mnie oddaje pienidze czy nie?
RAPAPORT: Wiele jestem panu winien?
GOLDBERG: Osiemset.
RAPAPORT: adna sumka.
GOLDBERG: W razie pan oddaje to adna, nawet bardzo adna. W razie mnie nie oddaje nie jest taka adna. Ot ja si pana zapytowywuj jeden z ostatnich razw: czy pan mnie oddaje moje osiemset zotych?
RAPAPORT: Naturalnie, e oddaj.
GOLDBERG: Czy pan mi nie moe odpowiedzie po ludzku?
RAPAPORT: Przecie mwi panu od p roku, e nie mam pienidzy.
GOLDBERG: To co ja mam robi?
RAPAPORT: Upomina si!
GOLDBERG: Co mi to pomoe?
RAPAPORT: Nic!
GOLDBERG: Szanowny panie Rapaport. Przecie pan rozumie, e osiemset zotych to nie jest suma, ktrej mona nie odda. Mona nie odda dziesi zotych. Jak si jest bardzo wielki obuz, to mona nie odda dwudziestu zotych, ale od stu zotych w gr kady dug si robi honorowy. Pan to rozumie, przecie pan jest kupiec.
RAPAPORT: Panie Goldberg szanowny, ja mam inny pogld na t spraw. Dla mnie osiemset zotych to jest wanie suma, ktrej nie mona odda. Odda mona dziesi zotych. Jak si jest bardzo lekkomylnym, to mona odda dwadziecia zotych. Ale od stu zotych w gr to kady dug staje si fikcyjny! Pan to wie! Przecie pan jest kupiec.
GOLDBERG: Sodki panie Rapaport, wic ja si pana pytam, co ja mam robi?
RAPAPORT: To ja si pana zapytam co innego, ale pan mi daje sowo honoru, e pan mnie odpowie ca prawd!
GOLDBERG: Oficerskie sowo honoru.
RAPAPORT: Ja wol kupieckie.
GOLDBERG: Niech bdzie kupieckie.
RAPAPORT: Ot pan przychodzi do mnie, e bym panu odda osiemset zotych. Dajmy na to ja wstaj, podchodz do kasy i... powiedzmy, wycigam osiemset zotych i, przypumy, panu je daj. To co by pan o mnie pomyla?
GOLDBERG: Ech!... panie Rapaport!
RAPAPORT: Kotuchna! Sowo pan dae! Pomylaby pan, e jestem a myszygene kopf?
GOLDBERG: No, zaraz a myszygene!...
RAPAPORT: Pomylaby pan tak? Tak czy nie!
GOLDBERG: Tak!...
RAPAPORT: Dzikuj panu!
GOLDBERG: Zocisty panie Rapaport. Teoretycznie pan jest kryty, ale w praktyce pan nie ma racji. Pan mnie musi odda!
RAPAPORT: Dla samego oddania?
GOLDBERG: Nie! Ja jestem winien Gutmanowi osiemset zotych!
RAPAPORT: Gutman moe poczeka!
GOLDBERG: Gutman nie moe poczeka, bo jego dusi Rajtman.
RAPAPORT: Rajtman te zaczeka.
GOLDBERG: Rajtman absolutnie nie zaczeka bo on jest winien Maliniakowi.
RAPAPORT: Maliniak te moe poczeka. Chocia nie, Maliniak nie moe czeka.
GOLDBERG: Dlaczego?
RAPAPORT: Bo on jest winien mnie, a ja nie mog czeka.
GOLDBERG: Pan nie moe czeka?
RAPAPORT: Bo przecie pan chce, ebym panu odda osiemset zotych, a ja ich nie mam. Bo ja poyczyem Maliniakowi, Maliniak Rajtmanowi, Rajtman Gutmanowi, Gutman poyczy panu, a pan mnie, nikt ich nie wyda, bo kady drugiemu poyczy i nikt ich nie ma. To ja si pana pytam, gdzie si podziay te osiemset zotych?
GOLDBERG: A czy ja wiem?!
RAPAPORT: O, widzi pan, to jest ta mistyka finansw. I std si wzi ten cay kryzys oglnowiatowy!
GOLDBERG: Nie rozumiem.
RAPAPORT: Ja panu wytumacz. Ameryka poyczya Anglii, Anglia Niemcom, Niemcy poyczyli do Woch, Wochy poyczyli Szwajcarii, Szwajcaria poyczya Francji, Francja poyczya Anglii, a Anglia poyczya Ameryce!
GOLDBERG: To kto ma te pienidze?
RAPAPORT: Teoretycznie wychodzi, e mymy powinni mie te pienidze.
GOLDBERG: Co mymy`?
RAPAPORT: Bo mymy nikomu nie poyczyli i nam nikt nie poyczy. Sytuacja jest bez wyjcia!
GOLDBERG: Ja mam jedno wyjcie.
RAPAPORT: Jakie?
GOLDBERG: Przez drzwi, do domu!
RAPAPORT: Widzisz pan, panie Goldberg. Nareszcie dors pan do sytuacji. Przyjd pan kiedy znowu si upomnie porozmawiamy
GOLDBERG: Najlepiej nie zasta pana w domu.
RAPAPORT: Niech pan si nie obawia. Jak tylko bd mia pierwsze pienidze, to zaraz pana zawiadomi przez sub, e mnie nie ma w domu. Nie do zobaczenia si z panem, pa!
zgo do usunicia
Przychodzi mody mczyzna do szpitala i mwi do lekarza:
- Prosz mnie wykastrowa!
- A czy dobrze pan to sobie przemyla? To zabieg majcy powane konsekwencje i nieodwracalny!
- Tak, panie doktorze, wiem! Prosz kastrowa!
Po zabiegu lekarz pyta pacjenta:
- Co wpyno na podjcie przez pana tak nietypowej decyzji?
- A bo doktorze oeniem si niedawno. ona jest ydwk. No to musiaem.
- Zaraz, to moe pan chcia si obrzeza?
- No tak. A jak ja mwiem?
zgo do usunicia
Rok 1946.
Powraca z Anglii do rodzinnego Lubartowa Polak, zdemobilizowany oficer RAF-u. Z rodziny jego nie wielu zostao ktrych odszuka. Przyszed czas na przyjaci. Rozpocz od Izaaka, syna najlepszego piekarza w miasteczku, z ktrym si przyjani ju od piaskownicy i ktry przed sam wojn przej po ojcu zakad. Z jego domu pozosta tylko komin. Ale jest jeszcze nadzieja. Piekarnia w centrum... JEST, chocia prawie w ruinie. Pozosta nienaruszony sklepik. Z niepokojem zblia si coraz wolniej do wystawy. Z przeraeniem odczyta sowa z kartki umieszczonej w witrynie - "ZAMKNITE Z POWODU MIERCI". Opady mu rce. Poczu, e kto za nim stan. Odwrci si. Unis ramiona. Przygarn go z caej siy.
- Izaak, to ty yjesz - wyjka.
- yj - odpowiedzia Izaak.
- Wic kto umar ?
- KLIENTELA - wyszepta Izaak.
zgo do usunicia
Byy komiwojaer Epsztajn znalaz si w wizieniu. Uprzejmy dyrektor zakadu karnego pyta winia, co woli: klei torebki, szy pantofle czy wyrabia szczotki.
- Wolabym jedzi jako akwizytor tych towarw i przyjmowa obstalunki - owiadcza Epsztajn.
zgo do usunicia
Nowy Jork. Icek zadaje ojcu pytanie:
- Tate, co to znaczy "prosperity", a co znaczy "kryzys"?
- Jak by ci to, synku, wytumaczy? - zastanawia si rodzic i mwi po chwili: - Prosperity to szampan, elegancka limuzyna i pikne kobiety, a kryzys to lemoniada, metro i... twoja matka.
zgo do usunicia
Ojciec przynosi do domu nowy weniany materia i zwraca si do syna:
- Spjrz, jaki dobry materia kupiem sobie na garnitur.
Syn oglda go uwanie, lecz tylko z lewej strony.
- Dlaczego odwrcie materia?
- Bo chciaem zobaczy, co bd nosi po przenicowaniu.
zgo do usunicia
Gdy skarb monarchii austro-wgierskiej mia kopoty natury pieninej, a nie wolno mu byo drukowa nowych banknotw, zwyk zwraca si o krtkoterminow poyczk do instytucji finansowych, a nawet do prywatnych bankierw.
Nalea do nich Kantor Wymiany i Dom Skadowy, ktrego wacicielem by multimilioner Dessauer. Alici Dessauer mia synalka Moryca, ktry nie poszed w lady przedsibiorczego ojca. Wprost przeciwnie: przysta do nihilistw i za udzia w jakiej nielegalnej, a wielce haaliwej demonstracji zosta skazany na sze tygodni aresztu.
Po pewnym czasie Ministerstwo Finansw zwrcio si do Dessauera o krtkoterminow poyczk, ale multimilioner odmwi.
- Jak to? - pyta go telefonicznie sam minister - Straci pan zaufanie do monarchii Habsburgw?
- Ekscelencjo! - odpowiada bankier - Jak mona mie zaufanie do pastwa, ktre obawia si mojego Morycka?
zgo do usunicia
Dwaj uczniowie jeszybotu zastanawiaj si nad teori Einsteina.
- Jednego nie mog w aden sposb zrozumie - przyznaje si Dawid - W jaki sposb dwie rwne rzeczy mog by jednoczenie rne?
- Ja ci to zaraz wytumacz - odzywa si Josel - Gdyby ci gorca dziewczyna w cienkiej koszuli usiada na kolanach, to kada godzina wydawaaby ci si chwil. Gdyby jednak ty sam w cienkiej koszuli usiad na gorcej pycie kuchennej, to kada chwila wydawaaby ci si godzin. Jasne, prawda?
zgo do usunicia
Skonny do medytacji kupiec Izrael Blau przyby do wanego orodka handlowego na kresach Galicji wschodniej i pyta spotkanego na ulicy yda:
- Jednego nie rozumiem. Dlaczego wasze miasto nazywa si Brody?
- Nie rozumiecie, a to takie proste! Tu przecie mieszka rabin brodzki!
zgo do usunicia
yd siedzi w restauracji i z apetytem zajada kotlet schabowy. Pobony wspwyznawca idc ulic dostrzega to przez okno, wchodzi i pyta surowo:
- Czy wiesz, ile ten grzech bdzie ciebie kosztowa?
- Wiem - odpowiada grzesznik - Koron i czterdzieci halerzy.
zgo do usunicia
Nie mdl si, eby si skoczyy twoje kopoty, bo wraz z nimi koczy si ycie.
zgo do usunicia
Kramarz Jechiel ley w agonii i pyta ledwo syszalnym gosem:
- Mako, moja ono, jeste przy mnie?
- Jestem, mu.
- Dwojro, moja crko, jeste przy mnie?
- Jestem ojcze.
- Jojlik, mj synu, jeste przy mnie?
- Jestem, ojcze.
- Binem, mj synu, jeste przy mnie?
- Jestem, ojcze.
- Chajka, moja crko, jeste przy mnie?
- Jestem, ojcze.
Konajcy zrywa si i wykrzykuje ostatkiem si:
- A kto siedzi w sklepie?!!!
zgo do usunicia
ona i weksel zawsze wracaj.
zgo do usunicia
Krawiec damski Benis Litman, najdowcipniejszy spord rzemielnikw stanisawowskich, zwyk by powtarza: "Nie suknia zdobi czowieka!". Tote partaczy jak si dao.
Pewnego razu niezadowolona klientka zaskarya go do sdu o zwrot pienidzy za materia.
Sdzia przesuchuje pozwanego:
- Nazwisko?
- Litman.
- Imi?
- Prosz wysokiego sdu! U nas, ydw, imi to sprawa bardzo skomplikowana.
- Dlaczego skomplikowana?
- Prosz tylko posucha! Ja si nazywam po ydowsku Bajnisz, to znaczy po polsku Benis. W chederze nazywali mnie Berel-cap, w synagodze - reb Ber. Na szyldzie warsztatu nazywam si Bernard, a moja ona nazywa mnie idiot.
zgo do usunicia
W salonie Rotszyldw wystpi mody, obiecujcy pianista. Po skoczonym koncercie podszed do baron Louis i owiadczy:
- Syszaem Karola Lafite...
Modzieniec ukoni si nisko.
- Syszaem Artura Rubinsteina..
Modzieniec ukoni si jeszcze niej.
- Syszaem Ignacego Paderewskiego...
Modzieniec ukoni si najniej jak mg.
- Ale aden z nich nie poci si tak, jak pan!
zgo do usunicia
Pewnego dnia Albert Einstein realizowa czek w banku. Po powrocie do samochodu stwierdzi brak pozostawionej na siedzeniu jesionki. W mig otoczyo go grono gapiw.
- To paska wina! - odezwa si jeden z nich - Nie pozostawia si tak lekkomylnie paszcza w samochodzie.
Drugi orzek:
- To raczej wina szofera, ktry nie zwrci uwagi na nie domknite drzwiczki...
- Co tam szofer! - wtrci trzeci - Portier bankowy winien by zauway uciekajcego z paszczem zodzieja!
- Tak jest! - westchn na koniec znakomity fizyk - My trzej ponosimy win... Niewinny jest jedynie zodziej, bo musia, biedaczysko, zarobi par groszy na chleb powszedni.
zgo do usunicia
Pewna ydowska para maeska zblia si do obchodw 50-tej rocznicy lubu. M dzwoni do syna, ktry mieszka w odlegym miecie i mwi:
- Synu, zamierzamy z matk si rozwie.
- Tato, daj spokj. Nic nie rbcie i o niczym nie decydujcie, dopki si nie pojawi u was. Za kilka dni bd!
Syn dzwoni do swej siostry i informuje j, e rodzice chc si rozwie. Siostra dzwoni do ojca i mwi:
- Tato, nic nie rbcie i nie podejmujcie decyzji zanim si u was nie pojawi. Za kilka dni bd!
Ojciec odkada suchawk i mwi do ony:
- Nie przyjechali na Pasch, nie przyjechali na Rosz Haszana ale namwiem ich eby przyjechali na nasz 50-t rocznic lubu.
zgo do usunicia
Rabin i jego ona sprztaj w mieszkaniu. Rabin natrafi na jakie dziwne pudeko, ale ona zabronia mu tam zaglda. Kiedy nie byo jej w domu, rabin otworzy pudeko i ku swojemu zdziwieniu zobaczy tam 3 jajka i 2 tysice dolarw. Kiedy ona wrcia rabin przyzna si, e zajrza do pudeka i poprosi on o wyjanienie tej dziwnej zawartoci. ona wyjania:
- Przez cae lata za kadym razem gdy miae kiepskie kazanie wkadaam do tego pudeka jedno jajko.
- Na 20 lat suby tylko 3 kiepskie kazania to niezy wynik- cieszy si rabin.
ona kontynuuje:
- A za kadym razem gdy uzbieraam 12 jajek sprzedawaam je za 1 dolara.
zgo do usunicia
Dwch ebrakw siedzi na chodniku we Woszech. Jeden z nich trzyma duy Krzy, a drugi du Gwiazd Dawida. Obaj trzymaj wycignite kapelusze na datki pienine. Ludzie przechodz, spogldaj dugo na ebraka z Gwiazd Dawida, ale nikt mu nic nie wrzuca, natomiast za kadym razem zbiera co ebrak z Krzyem. Idzie zakonnik, stan i z daleka przyglda si ebrakom. W kocu podchodzi do tego z Gwiazd Dawida i mwi:
- Nie zdajesz sobie sprawy, e to chrzecijaski kraj? Nie otrzymasz tu adnej jamuny trzymajc Gwiazd Dawida.
ebrak zwraca si do tego z Krzyem:
- Ty, Jakow, patrz kto prbuje nas uczy jak si robi interes.
zgo do usunicia
Moris i jego ona Estera co roku chodzili na pokazy samolotw i co roku Moris mwi: "Estero, chciabym si przelecie tym samolotem", a Estera co roku odpowiadaa: "Wiem Moris, ale przejadka tym samolotem kosztuje 50 dolarw, a 50 dolarw to jednak 50 dolarw." Pewnego roku, na pokazie samolotw, Moris mwi do Estery:
- Estero, mam 85 lat, jeli nie polec w tym roku tym samolotem to ju nigdy wicej mog nie mie takiej szansy.
- Wiem Moris, ale przejadka tym samolotem kosztuje 50 dolarw, a 50 dolarw to jednak 50 dolarw.
Rozmow podsucha pilot i mwi:
- Mam dla was propozycj. Zabior was na przelot tym samolotem i jeli przez cay lot nie piniecie ani swka, nic nie powiecie, to nic nie zapacicie. A jesli ktrekolwiek odezwie si jednym sowem, zapacicie 50 dolarw.
Moris i Estera si zgodzili. Pilot w powietrzu wykonuywa rne akrobacje chcc wywoa u pasaerw przeraenie i zmusi do wrzasku, ale nie powiodo mu si. Milczeli jak zaklci. W kocu lduj na ziemi, pilot podchodzi do Morisa i mwi:
- To niemal niemoliwe! Robiem wszystko co mogem, ebycie krzyczeli z przeraenia, z reguy tak zawsze z innymi pasaerami byo, a tym razem nic. Udao wam si zachowa milczenie nawet w czasie najstraszniejszych akrobacji.
- No wie pan, co prawda zamierzaem co powiedzie kiedy Estera wypada z samolotu, ale 50 dolarw to jednak 50 dolarw
zgo do usunicia
yd Szmulewicz idzie do lekarza. Lekarz po badaniu kontrolnym stwierdza:
- Mam z wiadaomo dla pana. Ma pan tylko 3 miesice ycia.
Szmulewicz siedzi przez chwil w osupieniu, w kocu mwi:
- Ale wie pan, panie doktorze, ja te mam kiepsk wiadomo dla pana. Nie sta mnnie, eby w najbliszym czasie zapaci panu rachunek.
- Dobrze- odpowiada doktor- w takim razie dam panu rok ycia.
zgo do usunicia
Piciu ydw gra w pokera. Mejerowicz w jednym rozdaniu traci 500 dolarw, wstaje, chwyta si w szoku za pier i pada martwy na podog. Pozostali kontynuuj gr na stojco, dla okazania szacunku swojemu kumplowi. Po zakoczonej grze jeden wstaje i mwi:
- Kto pjdzie i powie onie Mejerowicza?
Losuj, cign patyki. Nordchaim, ktry zawsze przegrywa, wyciga najkrtszy. Koledzy instruuj go, aby by delikatny i dyskretny, aby nie pogorsza sytuacji.
- Dyskretny?- mwi Nordchaim- Jestem mistrzem dyskrecji i dyplomacji, zaufajcie mi.
Idzie do domu Mejerowiczw, puka do drzwi, otwiera ona Mejerowicza i pyta si czego chce.
-Twj m straci wanie 500 dolarw i boi si wrci do domu.
ona wzburzona mwi:
- Powiedz mu, niech si ywy nie pokazuje w domu! eby tak pad martwy, ajdak.
-Tak mu powiem.
zgo do usunicia
Pnym popoudniem dzieci bawi si na podwrzu. Chaimek przypatruje si uwanie umorusanej buzi Abramka i powiada:
- Zamy si, e zgadn, co dzisiaj jade na obiad...
- No co?
- Zup pomidorow.
- Nieprawda! Zup pomidorow jadem wczoraj!
zgo do usunicia
Icek zapytuje ojca:
- Co znaczy piew chralny?
- To ludzie, ktrzy piewaj hurtowo.
zgo do usunicia
W Nowym Orleanie, w tramwaju siedzi Murzyn i czyta gazet ydowsk. Wsppasaer - yd klepie go poufale po ramieniu i mwi:
- Mao panu, e jest pan Murzynem.
zgo do usunicia
Rzecz dzieje si w Ameryce.
W przedziale kolejowym siedzi yd, a naprzeciwko niego mody Jankes. Modzieniec zaczyna popisywa si oryginaln sztuk: opluwa dokadnie cian wok gowy yda, po czym wstaje i przedstawia si:
- John Clark, mistrz wiata w pluciu.
yd, nie namylajc si dugo, pluje Jankesowi w twarz, po czym rwnie wstaje i przedstawia si:
- Szloma Jekeles, amator.
zgo do usunicia
Icek spotyka Majera:
- Gdzie pracujesz?
- Nigdzie...
- A co robisz?
- Nic...
- Jak Boga kocham, fajne zajcie.
- Tak, tylko, e ogromna konkurencja.
zgo do usunicia
Dwaj przyjaciele, Aron i Mote, id przez miejski park. Wtem Aron podnosi lusterko, przeglda si w nim i mwi do przyjaciela:
- Popatrz, widz tu znajom twarz, ale nie mog sobie przypomnie, skd ja tego faceta znam.
Mote bierze lusterko i zaglda do niego, po czym wybucha miechem:
- Co ty, ju mnie nie poznajesz?
zgo do usunicia
Spryciarz, korzystajcy z wielkiej gocinnoci zamonego bankiera Rotszylda, poczyni mu nastpujc propozycj:
- Jak mi pan da 100 guldenw, dostarcz panu co, czego nie mgby pan dosta za cay swj majtek.
Rotszyld si zgodzi i dosta... wiadectwo ubstwa z gminy ydowskiej.
zgo do usunicia
- Odkd to istnieje zwyczaj, e zanim zaprowadz oblubienic do lubu, jej twarz ukrywaj chustk?
- Od czasu, gdy pewien oblubieniec uciek spod baldachimu.
zgo do usunicia
"Panie Kon, czy wie pan, e jutro wydaj moj crk za m?
- Wiem.
- A czy wie pan, e daje jej w posagu 2000 z.?
- Syszaem.
- Ale jest pewien problem. Mam tylko 1000 z. Poycz mi ten drugi tysic.
- Nie mam. Ale mog panu da dobr rad. Posag ma pan zoy u notariusza na Elektoralnej?
- Tak.
- A wic, niech pan pooy te 1000 z. na kominku przed lustrem. Paskie 1000 przed i 1000 w lustrze daje w sumie dwa tysice z.
- Ja znam ten sposb, ale sk w tym, e mam tylko ten 1000 z w lustrze.
zgo do usunicia
"Ksidz i rabin jad razem pocigiem. Ksidz wyciga kanapki z szynk, czstuje rwnie rabina. Rabin odmawia:
- Nam religia zabrania je wieprzowiny.
- A szkoda. To takie dobre!
Podr dobiega koca. Rabin egna ksidza:
- Prosz pozdrowi maonk!
- Nas, ksiy, obowizuje celibat. Nie mam ony.
- A szkoda. To takie dobre!
zgo do usunicia
Icek zaoy si z Moszem, e pjdzie do spowiedzi, no i poszed. Wychodzi, Mosze go pyta:
- I jak byo?
- No ja mwi, e zdradzaem on... ale nie mog powiedzie, z kim
- A on na to, e czy z Kowalsk z ulicy Podlenej?
- A ja, ze nie...
- A czy z Nowakow z Kasztanowej?
- No ja, ze tez nie
- No i czy z Malinowsk z Nowomiejskiej?
- No i ja, e nie, no i da spokj...
- I co, odpuci ci grzechy?
- Iii, Mosze, odpuci, nie odpuci, ale mam 3 pierwszorzdne adresy
zgo do usunicia
Rosenbaum udaje si po porad do znanego specjalisty. Po konsultacji wrcza lekarzowi dwadziecia zotych.
- Przepraszam pana, ale naley si wicej.
- Och, mj Boe, nie wiedziaem i mam przy sobie tylko dwadziecia zotych.
- Dobrze, ale na przyszo niech pan pamita, e wizyta u mnie kosztuje pidziesit zotych.
- Pidziesit? A mnie mwiono, e trzydzieci
zgo do usunicia
Dawno temu przychodzi yd do Urzdu Stanu Cywilnego i mwi, ze chce zmieni nazwisko.
- Na jakie?
- Chciabym sie nazywa Kowalski.
- A jak si pan teraz nazywa?
- Malinowski.
- Panie, po co to panu, dlaczego chce pan to zmieni??
- Widzi pan, bo jak si mnie wtedy zapytaj o poprzednie nazwisko, to chc powiedzie - "Malinowski"
zgo do usunicia
Stara ydwka spada ze schodw i skrcia kark. Ju prawie nie yjc ostatnim tchem wzywa lekarza. Przyszed lekarz.
- Pani mnie woaa?
- Panie doktorze, mam liczn crk na wydaniu.
zgo do usunicia
- Halo? Poprosze pani zamiejscowa, Lubartw 33... Czi co? Nie: czy? pytajne tylko: czy? wzite liczebniczo... Taa, mj numer 333 ... Ju jest poczenie? Dzikuj licznie...
Halo? Halo? HALO??? - Halooo...
- Kuba?
- Kto mwi?
- Ale czy Kuba?
- Ale KTO mwi?
- Jeeli nie Kuba, moje nazwisko pana nic nie powie... Kuba?
- Jaki Kuba?
- Goldberg...
- A jeeli Kuba, to kto mwi?
- Rappaport!
- BENIEK???
- TAK!!!
- Tu Kuba...
- Goldberg?
- Tak. Co jest?
- Jest interes do zrobienia.
- Interes? Ile mona straci?
- Co si mnie pytasz ile mona straci! Si mnie natychmiast zapytujesz ile mona zarobi!
- Ile si zarobi, to si zarobi. Ja si pytam: ile trzeba mie eby ryzykowa w razie, e si straci?
- Niewiele... dwa, trzy tysice masz?
- Mam mie. Co jest?
- Jest tak: Friedmann ma weksel Szapira z yrem Glassa, rewindykator jest Barmsztajn... On daje dwadziecia procent, franko loco towar jest u Lutmana, tylko ten towar jest zajty przez Honigmanna z powodu weksel Reuberga. Za ten weksel Reuberga mona dosta gwarancj od jego tecia Rozencwajga, tylko on jest przepisany na Rozencwajgow, a Rozencwajgowa jest chora...
- A co jej jest?
- Co by i nie byo, to my dziedziczymy dwadziecia procent, tylko Lutmann musi mie pewno, e Honigmann go wypuci, oczywicie, jeeli Rozencwajgowa jeszcze dzi si przeniesie na ono Abrahama, to Malwina Fajnsztajn nie ma nic przeciwko, tylko Lipszyc musi mie piset dolary...
- Cooo?
- Nie gotwk, tylko poow, na reszt zwolnienie od protestu. Jassne?
- Oczywicie, e rozumiem.
- No!
- Tylko skd pewno, e Rozencwajgowa by wyziona ducha?
- W tym wanie sk...
- Co?
- Sk!!!
- Kto???
- SK!!!
- Nic nie rozumiem.
- Deska, w szrodku sk!
- Jaka deska?
- Drzewo. Deska drzewniana, w szrodku sk.
- Kto ma drzewo? LUTMANN???
- Jaki Lutmann, Lutmann ma manufaktur, a drzewo jest z lasu. Si cina, si rnie na deski, jest deska, jest sk.
- A gdzie jest ten las?
- Jaki las?
- No, e wspominae.
- Co ciebie obchodzi nagle? W puszczy Biaowieszczaskiej jest las! Rosn stuletnie drzewa, si cina, si rznie, jest deska, jest sk.
- A kto ma ten las?
- Kuba, o co ciebie idzie? NIKT!
- To mona kupi?
- T manufaktur?
- Nie, ten tartak.
- Jaki tartak, do cholery?
- No ten co sam mwie, e si cina i si rnie...
- Kuba, odczep si, chodzi o to czy Rozencwajgowa wytrzyma do licytacji!
- A ona sprzeda?
- Co?!
- Ten tartak.
- Kuba, przecie... Jaki tartak do cholery?!
- No, e si cina i si rznie...
- Kuba! e mnie co podkusio powiedzie jego ten sk... Kuba, ja cofam ten sk. Ja cofam wszystkie ski na wiecie!
- Co?
- Sk.
- Ktry?
- e pisze w Kurierze Warszawskim tych sztychw. TO JA JEGO COFAM!!!
- W Kurierze Warszawskim? To byo ogoszenie?
- Jakie ogoszenie?
- No, e on sprzedaje.
- KTO???
- No ten, co pisze, e parceluje ten las. Suchaj, tylko ten tartak to ja bym zatrzyma dla siebie.
- Kuba... Po co tobie ten tartak? Zle z tego tartaka!!!
- No wiesz, Rappaport, e ja ciebie nie rozumiem. Ty budzisz mnie w nocy. P godziny namawiasz mnie, ebym kupi las. A teraz odmawiasz mnie od tego tartaka. To co to jest za interes???
- Kuba...
- Zaraz, chwileczk, spokj! Owszem, dajmy na to, ja daj dwa tysice na las. To kto inny bdzie mia tartak, tak? Bdzie mnie dyktowa ceny? Bd jego dawa zarabia na rnicie? To gdzie jest LOGIKA??? To wol kupi ten tartak! Mam racj?
- Teoretycznie tak... Tylko e mi co podkusio. Staropolszczyzn si mnie zachciao. Sk, sk, rwnie dobrze mogem powiedzie, ja wiem... - tu ley pies pochowany.
- ...pieees?
- PIES!
- Piesek! Jaka rasa?
- Szlag mnie trafi...
- Suchaj, Rozencwajgowa ma na sprzeda psa? Czy to jest moe yew? Wiesz, ja bym chtnie kupi, bo Hipek bardzo chce mie ywa. No, ostatecznie moe by sweter. Albo bulgot? Albo taki may, biay dupelek... Suchaj, tylko bro Boe jajnik! A to jest jaka rasa?
- Jaka rasa??? NORDYCKA!!! Psiakrew,odczep si od tego zwierzcia, nieszczcie ty moje!
- Suchaj, Beniek, dwa tysice za psa? Ja mog da... trzydzieci zotych. Duy piesek?
- OLBRZYMIE BYDLE!!! (syszy telefonistk) Zociutka, to nie do pani! Znaczy, co? Chwileczk, Kuba, ta rozmowa za chwil bdzie kosztowaa czterdzieci dwa zote.
- No co to znaczy czterdzieci dwa zote, jak si kupuje i las, i tartak, i psa...
- Wiesz co ja ciebie powiem? Ty we sobie ten las za darmo...
- A tartak?
- A TAR... A tartak, to ty sobie we ty za darmo...
- A pies?
- A pies??? A pies ci mord liza!!!
zgo do usunicia
Moniek Szwarcberg wysa swego pracownika, Joska Wasersztajna, eby odebra dug od Jojne Goldszmita. Josek wraca bez pienidzy.
"Czyby Jojne nie chcia odda dugu?" - pyta zaniepokojony Moniek.
"Wyranie tego nie powiedzia" - odpowiada uspokajajco Josek - "tylko mnie wyrzuci za drzwi, a potem spuci na pysk ze schodw".
zgo do usunicia
Przepraszam, panie ksidz, czy to nie smutno, cae ycie ksidz i ksidz?
- Mog zosta biskupem.
- Oj! to, to! pikna posada... ale cae ycie biskup i biskup?
- Mog zosta arcybiskupem.
- Aj! aj! aj! To adnie by arcybiskup - ale cae ycie nic tylko arcybiskup?
- Mog zosta kardynaem.
- Aj waj! Jak piknie! Ale tak cae ycie kardyna i kardyna?
- Mog by wybrany papieem.
- Aj! aj! cymes, sam cymes! Ale tak midzy nami - cae ycie papie i papie?
- No, przecie ju bogiem nie bd!
- Nu, czemu nie? U nas by taki jeden, co mu si udao.
zgo do usunicia
Do Goldberga czytjacego na ulicy "Der Sturmer" podchodzi Silberstein i mwi z niesmakiem:
- Izaak! Dziwi si, e czytasz t szmat!?! Na co Golberg:
- Bo jak czytam nasze czasopisma, to tylko: tu pogrom, tam antysemityzm, tu zbezczecili synagog... A jak czytam to - to od razu: ydzi opanowali banki! ydzi rzdz na rynku budowlanym! ydzi rzdz swiatem! A przyjemnie si to czyta!
zgo do usunicia
Rachela zgasza si do rabina z prob o rozwd.
- Bj si pani Boga!! - powiada rabin - przecie ma pani takiego porzdnego ma! Czy ma pani co mu do zarzucenia?!
- Rebe, ja podejrzewam mojego ma, e to ostatnie dziecko, ktre mamy, e to nie jest jego.
zgo do usunicia
Mosiek budzi si w nocy i widzi, e z jego oa wystaj trzy pary ng. Jeszcze troch zaspany, liczy dla pewnoci:
- Moje nogi, Salci nogi, a to czyje nogi? Powtarza:
- Moje nogi, Salci nogi, a tu czyje nogi?
Wyskakuje z ka i jeszcze raz liczy:
- Moje nogi, Salci nogi... A ja si gupi denerwowa!
zgo do usunicia
Trzech ydw postanowio zaoy sklepy i to w dodatku obok siebie. Zaoyli, a potem myleli, co by tu zrobi, eby przycign klientw. Pierwszy wystawi w oknie sklepu wywieszk TU UDZIELA SI 25% RABATU drugi TU UDZIELA SI 50% RABATU a trzeci. TU GWNE WEJCIE
zgo do usunicia
Chodzcy rozum
- Powiedz mi, gdzie siedzi rozum? - pyta nauczyciel maego Laiba.
- On wcale nie siedzi - odpowiada rezolutnie ucze.
- No to gdzie jest? - dziwi si nauczyciel.
- On chodzi za interesami - tumaczy Laib.
- Za interesami? Dlaczego?
- Bo jak by on tylko siedzia, to on by nie by aden rozum - wyjania may filozof.
zgo do usunicia
Salcia na ou mierci zwraca sie do ma!
- Mojsze, obiecaj mi, e jak ja umr, to na mj pogrzeb pjdziesz pod rk z moj mam.
- No skoro taka jest ostatnia Twoja wola, to zrobi to, ale musisz wiedzie moja droga Salciu, e przez to to ja radoci z tego pogrzebu mie nie bd.
zgo do usunicia
Amerykaski bankier, Weintraub pragnc wyda za m swoj nie pierwszej ju modoci crk, mwi do niej:
- Rachel, kiedy dzi wieczorem przyjdzie Aaron, usid przy sejfie z pienidzmi. Na jego tle wygldasz o wiele modziej.
zgo do usunicia
W restauracji, w wielkim przemysowym miecie, toczy si w ydowskim towarzystwie dyskusja na temat maestwa.
- Maestwo to instytucja zdrowotna - mwi lekarz.
- Maestwo to mniejsze zo - zauwaa prawnik.
Mody student twierdzi z zachwytem:
- Maestwo to przecie spokojna przysta, na ktrej spotykaj si dwa okrty.
Milczcy dotychczas szef restauracji wzdycha gboko:
- Niestety, niektrzy natknli si na okrt wojenny!
zgo do usunicia
Na dworcu w Warszawie spotykaj si dwaj konkurujcy ze sob ydowscy handlarze drewnem.
- Gdzie jedziesz?
- Do odzi
- Jak mwisz, e do odzi, to znaczy e do Lwowa. Przypadkiem wiem jednak, e faktycznie jedziesz do odzi. Pytam si wic ciebie: Po co kamiesz?
zgo do usunicia
Spotykaj si dwaj starsi Zydzi
- Mosze Nissenbaum umar. Idziesz na pogrzeb?
- Czemu mam i? On na mj przyjdzie??
zgo do usunicia
Chaim Kohn patrzc na obraz "wita rodzina":
- Dachu nad gow nima, ek nima, na pieluchy nima, ale si przez Siemiradzkiego da namalowa - jest!!
zgo do usunicia
Pewien stary ydowski swat zapozna kiedy modego czowieka z wielce urodziw pann, ktra to panna bardzo mu si spodobaa.
Mody zaprosi j wic do kawiarni, a potem do teatru. Na drugi dzie rano ktry z przyjaci zapyta go, kim jest dla niego owa niewiasta, z ktr widziano go poprzedniego wieczora.
Mody czowiek owiadczy z dum, e jest to jego narzeczona. Jego przyjaciel zacz si mia, e chyba zwariowa, albowiem z ow niewiast yo ju p miasta.
Zrozpaczony mody czowiek uda si z pretensjami do swata.
Swat wysucha go uwanie, po czym - wcale nie zbity z pantayku - stwierdzi autorytatywnie: "Ty mi miasto! Tylko pi tysicy mieszkacw".
zgo do usunicia
Nauczyciel wezwa Szwarcmanow do szkoy i mwi do niej:
- Pani Szwarcmanowa ten pani Mosze, to strasznie brudny jest...
- Jaki on brudny? Sama go myam.
Nauczyciel wzi chusteczke, skropi woda kolosk i przetar ni szyj Moszka.
Chusteczka zrobia sie szara od brudu.
- No i co, pani Szwarcmanowa?
- Phy, chimicznie to kady potrafi!...
zgo do usunicia
Pewnego razu, w przedwojennej Warszawie zdarzyo si, e pokcili si ze sob dwaj ydzi - pan Katz z panem Rosenkrantzem. Pokcili si oni tak bardzo, e sprawa znalaza swj fina w sdzie. Tene sd po rozprawie wyda werdykt przyznajcy racj panu Rosenkrantzowi. Orzeczono kar - pan Katz mia przeprosi publicznie pana Rosenkrantza. Publiczne przeprosiny miay odby si w mieszkaniu tego drugiego.
W umwiony dzie zebrali si wiadkowie w mieszkaniu Rosenkrantza. Wszyscy, wcznie z gospodarzem czekaj niecierpliwie na przybycie Katza i zoenie przeze oficjalnych przeprosin. Wreszcie jest! Pukanie do drzwi, otwiera je Rosenkrantz, za drzwiami stoi Katz i tak oto mwi:
- Dzie dobry szanownemu panu. Czy tutaj mieszka krawiec Goldberg?
- Nie! Goldberg mieszka pitro wyej
- Aaaaa, to ja Pana w takim razie bardzo przepraszam!!!
zgo do usunicia
Dwch ydw umawia sie na spotkanie.
- A wic spotkamy sie jutro?
- Tak.
- Gdzie?
- Gdzie chcesz.
- O ktrej godzinie?
- Obojtne.
- Dobrze. Tylko ja ci bardzo prosz: bd punktualny!
zgo do usunicia
Icek i Zbyszek id na obiad. Z daleka zobaczyli e na stole czekaj na nich dwie nierwne porcje. Zaczli wic biec. Icek byl szybszy i bc zapa wikszy tale. Zadyszany Zbyszek podbiega i zaczyna swoje.
- Icek ale wy Zydzi to pazerna nacja i jaka nie wychowana. Tak sie przeciez nie robi. Zabrae wikszy tale.
- Tak? A jak ty by by pierwszy, to jaki by wzi?
- Jak to, jaki? Mniejszy.
- No to przecie masz. O co ci chodzi?
zgo do usunicia
Staremu ydowi Saulowi przyszo umiera. al mu byo wielce zostawia na wiecie maego jeszcze syna,
ktry dopiero co nauczy si chodzi. Saul posa wic po rabina, a kiedy ten przyszed, poali mu si na swj los:
- Rabbi, umr i nawet nie bd wiedzia na kogo wyronie mj syn.
Rabin na to:
- Jest na to rada, panie Saul. Po pan na stoliku w pustym pokoju butelk wdki, pienidze i Tor.
Wpu syna do pokoju i bacz uwanie, czego si dotknie. Jeli wdki, znaczy wyronie na hulak i pijaka.
Jeeli pienidzy - wyronie na czowieka z gow do interesu i majtku si dorobi.
Jeeli za wemie Tor - na ma bogobojnego i witego si zapowiada.
Saul uczyni wszystko wedug sw rabina. Chopczyk wszed do pokoju i zgarn wszystkie trzy rzeczy na raz w swoje objcia.
Zafrasowany Saul posa znowu po rabina. Kiedy ten nadszed Saul opowiedzia mu wszysto i zapyta:
- Co ty na to, rebe? Na kogo wyronie mj syn, skoro dotkn si i wdki i pienidzy i Tory?
Rabin na to:
- Aj waj, to z niego na pewno bdzie katolicki ksidz!!
zgo do usunicia
Idzie tko ulic szukajc zakadu zegramistrzowskiego. Nagle patrzy: sporej wielkoci budynek z wywieszonym ogromnym zegarem w witrynie. Wchodzi, podchodzi do faceta stojcego za lad i mwi:
- Dzie dobry.
- Dzie dobry.
- Chciabym zreperowa zegarek.
- A co mnie to obchodzi?
- To nie jest zakad zegarmistrzowski?
- Nie. To jest burdel.
- To czemu pan wywiesi zegar w witrynie?
- A co miaem wywiesi?
zgo do usunicia
Przychodzi do spowiedzi bardzo zawstydzony facet:
- Prosz ksidza, oszukaem yda, czy to grzech?
- Nie, synu, to cud.
zgo do usunicia
Wchodzi staruszek do konfesjonau i nawija:
- Mam 92 lata. Mam wspania on, ktra ma 70 lat. Mam dzieci, wnuki i prawnuki. Wczoraj podwoziem samochodem trzy nastolatki, zatrzymalimy si w motelu i uprawiaem seks z wszystkimi trzema...
- Czy aujesz, synu, tego grzechu?
- Jakiego grzechu?
- Co z ciebie za katolik?
- Jestem ydem...
- To czemu mi to wszystko opowiadasz?
- Wszystkim opowiadam!
zgo do usunicia
Oeni si mody yd. Po nocy polubnej przychodzi do rabina i mwi:
- Rabbi, nie wchodzi.
- A masli Ty? - pyta zafrasowany rabin.
- Nie masli.
- Tu czym prdzej namaslij!
Na drugi dzie yd ponownie przychodzi do rabina i mwi:
- Rabbi, nie wchodzi!
- A masli Ty?
- Masli!
- A smalczi Ty?
- Nie smalczi.
- To nasmalczij!
Przychodzi na trzeci dzie i mwi:
- Rabbi, nie wchodzi!
- A masli Ty?
- Masli!
- A smalczi Ty?
- Smalczi!
- A do szklanki z olejem Ty wkada?
- Nie wkada.
- To w!!
W kocu przychodzi na czwarty dzie i mwi:
- Rabbi, nie wchodzi!!!
- A masli Ty?
- Masli!
- A smalczi Ty?
- Smalczi!
- A do szklanki z olejem Ty wkada?
- Nie wchodzi!
zgo do usunicia
- Rebe, czy yd moe si ogoli?
- Nie, synu. Talmud mwi, e nie wolno dotyka skry ludzkiej ostrzem.
- To czemu ty Rebe jeste ogolony?
- Widzisz, synu, ja si o to nikogo nie pytaem.
zgo do usunicia
Dawno temu rosyjski yd odwiedzi swoj rodzin w Izraelu. Przed powrotem do do Krainy Sierpa i Mota umwi si z nimi, e listy pisane przez niego niebieskim atramentem bd oznaczay, e wszystko w porzdku, a te pisane zielonym oznacza bd, e ma problemy lecz boi si o nich pisa.
Pierwszy list przychodzi do Izraela ju po paru tygodniach i jest napisany ... niebieskim atramentem. Pierwsze zdanie brzmi:
"- yje si tu wspaniale, niczego nam nie brakuje i wszystko mona kupi. No moe za wyjtkiem zielonego atramentu..."
zgo do usunicia
- Panie Lippa! - oburza sie bankier. - Jak pan mie owiadcza si mojej crce?! Pan nie masz ani interesu, ani pieniedzy,ani nawet posady!
- Tak... ale mam widoki...
- Co? Widoki? W takim razie panu potrzebna lornetka, a nie moja crka!
zgo do usunicia
W 1968 roku centrala handlu zagranicznego w Warszawie, chcc si pozby towarzysza Rozencwajga, wysaa go do Rzymu z poleceniem subowym, aby zaatwi tam eksport polskiego makaronu do Woch. Po trzech dniach Rozencwajg wraca z podpisanym kontraktem. Wobec tego wysyaj go do Parya z poleceniem, aby zaatwi eksport polskich perfum do Francji. Rozencwajg po dwch dniach wraca ze wspaniaym kontraktem. Zrozpaczona dyrekcja wysya go do Pekinu, aby zaatwi eksport polskiego ryu do Chin. po tygodniu telefonuj.
"Dlaczego tak dugo, towarzyszu Rozencwajg?"
"Co znaczy dugo? Czy ja mog tak ze rody na czwartek znale w Chinach jednego z naszych?"
zgo do usunicia
Mosze, a skd ty masz taki adny zegarek?
- Podoba si, co? Tate mi sprzeda jak umiera.
zgo do usunicia
Hersz dowiedzia si, e ona zdradza go ze jego wsplnikiem Dawidem. Nie daje wiary tej bzdurnej w jego mniemaniu pogosce, ale pewnego dnia zastaje swego przyjaciela w objciach niezbyt urodziwej maonki.
Na ten widok zaczyna krzycze:
-Stuknij si w eb, ty gupcze! Ja musz - ale ty?!
zgo do usunicia
Dzieko Tuwima:

NOC POLUBNA

Osoby: M i ona

(M i ona. Skromna, ale odwitnie sprztnita sypialnia w maym mieszkaniu drobnomieszczaskim. Przez chwil pusta, potem wchodzi ona w welonie, biaej sukni, za ni zawstydzony M).

ONA: I oto nasze gniazdko, drogi Izaaku. Daj Boe, ebymy byli w nim szczliwi.
M: Dlaczego nie? Daj Boe. (siada w kapeluszu przy stole, patrzy nieruchomo w jeden punkt)
ONA: Co co tak jestem smutny, Izaaku?
M: Smutny? Nie. Dlaczego smutny? Troch zmczony, troch piem.
ONA: Ale ty nie bdziesz pi, prawda, Izaaku? No, obiecaj once?
M: Mog nie pi. Dlaczego nie? Prosz ci
usiadaj.
ONA: I tak bdziemy siedzie?
M: Mona siedzie, mona pochodzi. Wszystko jedno.
ONA: Oczutki moje. Nosek kochany. Kochasz swoj Dorci?
M: (umiecha si zawstydzony) Co za pytanie. Naturalnie. Dlaczego nie?
ONA: Wiesz co? Ja tak myl, e my sobie urzdzimy pikne ycie. Wiadomo ci wszak, i na inteligencji mnie nie zbywa, wic ja chciaam i ciebie wcign w wysze zainteresowania.
M: Dlaczego nie? Jak bd mia czas... Jutro nie mog. Musz skoczy frak dla Szmulsona... tu z przeciwka, spodnie prasowa...
ONA: Miy dzieciaku. Lubi ci za t prostot... Pocauj swoj pani. Mocniej. Jeszcze mocniej. I ju odchodzisz?
M: Ja nie odchodz. Ja tu mieszkam.
ONA: Ale przytul. To przecie nasza noc polubna. Gody.
M : (chce wsta) Sodowa, czy zwyczajna?
ONA: Nie. Nie wody. Gody weselne, mwi.
M: A u Szpilcwajga to musz by o smej rano mierzy...
ONA: Niedobry Izaaku. Mgby wszak o tym dzi nie myle.
M: Dlaczego nie? To o czym ja mam myle? Krawiec jestem, to mj fach, a Szpilcwajg klient.
ONA: Wiesz, czytaam ongi pewne dzieo "Mio w naturze". Tam wanie opowiedziano jaka to potga. Opowiedziano i o zblieniu cia... o misterium powiedziano.
M: Czy ja mog si zbliy do misterium? Ja musz szy, eby y. To jak twj tatunio ma da dwa tysice zotych, to bd mg kupi par sztuk towaru i spaci Cukiersteina dug. Co ja wicej wiem? .
ONA: Nie wiesz, co kocha znaczy?
M: Dlaczego, nie wiem? Wiem. Ja bardzo lubi kocha.
ONA: No to chod. Chod. We mnie wszak raz w swoje ramiona.
M: I to jeszcze tatunio powiedzia, e da mieszkanie na Solnej to pracowni mona wiksz zrobi. To wzibym dwa czeladniki... dlaczego nie? Zaraz obstalunki wicej, i wszystko.
ONA: Przesta, Izaaku. Tutaj mnie kochaj, tutaj w naszym gniazdku. Ty tatuniowi nie wierz. Ty nie znasz tatunia. adnego mieszkania na Solnej nie bdzie. Chod, pocauj mnie w usta, jedyny.
M: Nie moe by, eby nie byo na Solnej. Tatunio obieca. A jak ja oddawaem swoj krawieck pracowni na nasz sypialni, to ja w kuchni musz szy. To ja nie mog.
ONA: Pocauj wszake. Ale nie... czekaj Izaaku. Ja musz ci co wyzna... Ja jestem zbytnio uczciwa, aebym nie wyznaa tobie... Musiu suchaj...
M: Gdzie ja si w kuchni podziej? Dlaczego? Jak si ju zakochaem w panienk, co ma 41 lat, to dlaczego ja mam w kuchni?
ONA: Izaaku, nie ra moje serce z t chronologi. Ja ci co chc wszak owiadczy - ja byam niegdy uwiedzion... ale to byo wbrew, nawet w obie brwi mojej woli... to by brutalny gwat, Izaaku. Lecz ty mi wybaczysz wszak.
M: Dlaczego nie? Wybaczy mog, ale to nie jest przyjemne. Dorcia, kto to by?
ONA: Nie wiem, .Izaaku. Tatunio go szuka. Trzech ju ma. Wybacz.
M: Ich to tatunio szuka. A jak mnie mia da piset zotych zaliczki, to mnie oszuka. No, ale przecie te dwa tysice zotych to da: Obieca. To kupi par sztuk towaru i Cukiersteina spac...
ONA: Nie martw si, nie trap, mj jedyny ty. Zaczniemy nowe pikne ycie... Czy lubisz dzieci, Izaaku?
M: Dlaczego nie? Bez dzieci smutno. Dzieci si miej, to jest wesoo.
ONA: Wic posuchaj oneczki, kochanie. Dzieci przyjad. Teraz, kiedy ju mamy gniazdko, bdziemy z dziemi razem... Napisz...
M: Ktre dzieci, Dorciu?
ONA: Wybaczye mi ju przecie, e nie jestem wszak panienka. Wypij kielich goryczy do dna u cioci s moje dzieci, trzy dziewczynki, Izaaku, i chopczyk jeden.
M: Dlaczego nie? Niech przyjad. Ale to nie jest dobrze. To jest nawet bardzo niedobrze. Tutaj bd te dzieci? A kto ich da je?
ONA: Jeeli na nas dwojga starczy, Izaaku, to i dla szeciorga si znajdzie ksek...
M: Moe si znajdzie, moe nie. Skd ja wiem? Ale to bardzo nieprzyjemne, e ja w kuchni, a cztery dzieci przyjd. Jak ja ju si zakochaem w panienk, co ma 41 lat, to jeszcze na jej cudze dzieci harowa? Ale: trudno, Dorcia. Co robi?
ONA: A teraz wszystko twoje. Cauj, pie. We mnie, Izaaku.
M: Dlaczego nie? Mog wzi. Jak tatunio da te dwa tysice i zapac Cukiersteina, i towar kupi, to bdzie lej. Dzieci te co potrzebuj. A kiedy tatunio da, Dorcia?
ONA: Nie mw o tym - ja jestem caa twoja ja tak pon - a ty o jakich pienidzach. Ty w ogle przesta o tym myle. Ty nie znasz tatunia. Obieca, ale nie da. Nie licz na to, Izaaku. Noc jest nasza. Chod.
M: (osupiay po pauzie) Nie da? Dlaczego nie da? Zakochaem si w panienk 41 lat... i na Solnej nie bdzie mieszkania... i ja musz w kuchni... i cztery dzieci przyjad... i jeszcze dwa tysice ty nie da? I nie zapac Cukiersteina? I towaru nie kupi? To co ja mam robi, Dorcia? (pacze)
ONA: Tutaj masz i, Izaaku... caowa... tuli, obj... zaczniemy nowe, pikne ycie... Pjd.
M: (zdejmuje smoking, plkoszulek, zostaje w kapeluszu, rozbiera si w dalszym cigu i mwi przez zy) Dlaczego nie? Ju id. Tylko pamitaj obud mnie przed sidm... musz spodnie z przeciwka wyprasowa i o smej by u Szpilcwajga.
zgo do usunicia
Szadchen swata modziencowi posan pann.
Ten sie wzbrania:
- Przecie ona jest na p lepa!
- Pomyl tylko - nie bdziesz musia niczego przed ni ukrywa.
- Ale ona jest prawie gucha!
- Pomyl tylko - ona nie usyszy twoich przeklestw...
- Kuleje na jedna nog!
- Tylko pomyl - ona nie bdzie za tob azia krok w krok...
- No i ma garba!
- Oj, mody czowieku, bade sprawiedliwy! Przecie jedn wad to ona moe mie!
zgo do usunicia
Mosze! Ubezpieczyem sklep od poaru, kradziey i gradobicia!
- Aj waj! A gradobicie, to jak zrobisz?
zgo do usunicia
Mosze zaprosi na randk swoj przyjacik, Salcie. Spaceruj po miecie i w pewnym momencie mijaj eleganck restauracj.
- Ach, jakie smakowite zapachy... - wzdycha dziewczyna.
- Podoba ci si? - Mosiek na to. - Jeli tak, to moemy przej si tdy jeszcze raz.
zgo do usunicia
Stary yd dawa do gazety nekrolog po swojej onie i spyta o cen.
- Do piciu wyrazw za darmo.
- Nooo... to niech bdzie: Zmara Zelda Goldman.
- Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.
- To niech bdzie - Zmarla Zelda Goldman, sprzedam Opla
zgo do usunicia
Siedzi ydwka na awce w parku, a w piaskownicy bawi si jej mali synkowie. Dosiada si druga pani i mwi: "jakie adne dzieci, ile maja latek?" a mama na to z wynios mina: sdzia ma trzy latka, a mecenas dwa.
zgo do usunicia
Icek z on Chan w pikne sobotnie popoudnie wybieraj si na piknik za miasto. Jest upa, wic siadaj w cieniu rozoystego drzewa.
Nagle Chana zrywa si z krzykiem.
- Icek, ratuj!
- Co si stao?
- Mrwki mnie jedz!
A Icek patrzy na swoj brzydk maonk i mwi wzdychajc:
- Aj, aj, aj! Do czeg to gd moe doprowadzi!
zgo do usunicia
Przykad talmudycznej logiki na udowodnienie tezy, e czas to dozorca:
Czas to pienidz, pienidz to grunt, grunt to ziemia, ziemia to matka, matka to anio, anio to str a str - to dozorca.
zgo do usunicia
Icek spotyka pani Salci (w ktrej si od dawna kocha) i mwi:
- Pani Salcie! Pani m wyjecha w delegacj, moe ja bym do pani przyszed wieczorkiem na kolacyjk ze niadankiem - nie bdzie si pani czua samotna...
Na co pani Salcia z oburzeniem:
- Ale panie Icek! Ja nie jestem kobiet lekkich obyczajw!
- Ale pani Salcie! Kt tu mwi o pienidzach?
zgo do usunicia
W yciu na og zawsze miaem szczcie. I w rodzinie, i w interesie powodzio mi si wcale niele. ona z maymi wyjtkami, bya mi zawsze wierna, bo jak przez 18 lat zdradzia mnie tylko dwa razy, to to nie jest duo. Raz z jednym muzykantem, a drugi raz ze Stowarzyszeniem Kupcw i Rkodzielnikw, gdzie ja jestem pice-wreses. (z dum) Wielka instytucja, parset kilkadziesit samych czonkw, nie liczc zarzdu. W interesie take byo nile. I nawet kiedy ostatnio okradli mi sklep, to ty miaem szczcie, bo akurat poprzedniego dnia obniyem ceny o 30% wic, nie tak duo straciem. Pastwo musz zna t firm na Nowolipkach: "tko i Eierweiss", adres telegraficzny: "Jajko". Eierweiss - to ja, a tko wyjecha. Wraca za rok i cztery miesice. Nie, nie do Brzecia. Nim si zajo takie Mokotowie Ratunkowe. Co znaczy za co? On by autor. On pisa fantastyczne ksiki w rodzaju Walasa, tylko e to byli ksiki handlowe naszej firmy. Zodziej, ale bardzo porzdny czowiek. I mdry czowiek! On na przykad wymyli sposb darmowej korespondencji, bez nalepiania marek. I wszystkie listy dochodziy i nikt nic nie dopaca. W jaki sposb? Zwyczajnie, On wszystkie listy kierowa do siebie samego, a z drugiej strony koperty, jako wysyajcego, podawa nazwisko tego czowieka, do ktrego pisa. To poczta zwracaa tamtemu list, jako niofrankowany. I takich ludzi si u nas trzyma w wizieniu. Stra... "szne" ju nie mog wymwi, taki jestem oburzony. Inna rzecz, e jak tko zabrali, to Biako odyo. Ja sam rzdziem, ja sam zarabiaem i mnie si zaczo lepiej powodzi. A powodzenie obowizuje. Umeblowanie Ludwik XIV ja zmieniem na numer wiksze, na Ludwik XV, latem ja ju miaem zamiar jecha do Eks-le-Bc, tylko zasiedziaem si w Miedzeszynie, ja ju kupiem sobie jedwabn piam w Gold England (a propos, ja do dzi dnia nie wiem, czy to si nosi na nocnej koszuli czy pod?), sowem zaczem prowadzi nowe, wytworne ycie, co a la Moryc Chevalieri. I kiedy mwi do ony: "Regina! Jak si zapatrujesz, eby kupi auto?" I oto od tej chwili kiedy pado to lekkomylne zapytanie mino ju cztery miesice - i od czterech miesicy ja mam auto, a waciwie auto ma mnie i od czterech miesicy ja nie spaem, ja nie jadem, ja nie byem w sklepie, ja w ogle przestaem y! Moe pastwo myl, e ja jed tym autem? Ty nie. Moja ona jedzi? Nie. To kto nim jedzi? Grzegorzewski. A kto to jest Grzegorzewski. Zaraz.

On przyszed kiedy do sklepu i mwi: "Grzegorzewski jestem". Dobrze. "Eierweiss. Czym mog suy?" - "Syszaem, e Pan kupuje Piperlaka (bo ja mam Piperlaka! wietna marka!), wic chciaem przysta na szofera". Pokazuje mi wiadectwa, z hrabiami jedzi, z cesarzami jedzi, Waldemarsow wozi, kto tylko jest - to on wozi. To go wziem. I nazajutrz ranoon zajecha Piperlakiem przed mj sklep. Regina ju czekaa, dzieci ju czekay. "No panie Grzegorzewski, mwi, jedziemy". Wtedy Grzegorzwski umiechn si i rzek "Dzi, panie Eierweiss, nie pojadziem, bo mi korbowd suwaka tucze w karter". - Kto, panie Grzegorzewski? - "Korbowd suwaka" - A dlaczego on tucze, panie Grzegorzewski? - "Bo to bezzaworowy silnik Knighta, to si suwak zatar i uszy mu si obrywaj". Aha, powiedziaem. To moe pan przyprawi te uszy? Dzieci tak chc pojecha! W tym miejscu Grzegorzewski znw umiechn sipobaliwie i poprosi o 150 zotych z powodu karbowd suwaka tucze w karter. Po tygodniu kochany pan Grzegorzewski znw zajecha pod sklep, z przyprawionymi uszami suwaka i karbowiaka, dzieci i ona ju czekay, wsiadamy - i prosimy jecha w Aleje. Pastwo znaj drog z Nowolipki do Aleje? Wic na rogu Przejazd i Bielaskiej mymy si zatrzymali. - Co jest, panie Grzegorzewski? "Panewka si wytopia..." - To co zrobi? - "Niech pastwo bior takswk". Tomy wzili takswk. I tak jest od czterech miesicy! To kulung nie w porzdku, to bolec nie sztymuje, to mamka nie apie, to kicha nawala, a tu jest grajcownica, a tam jest nagar! A dzieci pacz i ja ich wo takswk, albo le z Grzegorzewskim w garau pod moim Piperlakiem i na mnie kapi rne wistwa, a on mi tumaczy! On mi tumaczy, e trzecia szczotka na kolektorze nie dziaa, e si wieca zaoliwia, e karburator si zapcha, e akumulator si wypiperlaczy, e boto ma magneto, e grzybek ma limaka, e limak ma suwaka! I pac ju czwarty miesic: Piperlakowi raty, Grzegorzewskiemu pensj, garaowi za kaburowiaki, a takswkom za kursy!
zgo do usunicia
- Icek, kupi od Ciebie 10 kubikw drewna loco Puszcza Biaowieska.
- Mosze, chtnie sprzedam. Ale a propos Puszcza: czy Twoja ona ciagle przebywa w Ciechocinku?
zgo do usunicia
Czterech ydw spotyka si na giedzie w Kijowie. Po przywitaniu rozpoczynaj si przechwala:
- Ja wczoraj rozmawiaem z policmajstrem.
- Policmajster... policmajster! Te mi dygnitarz! - lekcewaco krzywi si drugi - Ja gociem naczelnika powiatu.
- Co tam naczelnik powiatu! - mwi trzeci - Ja byem w gabinecie rzeczywistego radcy stanu.
- To wszystko nic! - powiada czwarty - Ja dzisiaj rano rozmawiaem z samym gubernatorem, grafem Ignatiewem.
Trzej pozostali suchacze nie mog wyj z podziwu:
- Aj, aj, aj! Z samym grafem Ignatiewem! I co on ci powiedzia?
- A co mia powiedzie? "Paszo won, jewrej!"
zgo do usunicia
Po wielu latach bez kontaktu, pewna ydwka odebraa telefon od swojego syna - geja:
- Mamo, spotkaem cudown dziewczyn, powiem krtko - zamierzam si oeni!
Matka ucieszya si, ale nie do koca pewna, nie wierzy w dobre wieci.
- Myl, e to by byo zbyt wiele pyta, czy ona jest ydwk ?
- Mamo, ona jest nie tylko ydwk, ale pochodzi z zamonej rodziny z Beverly Hills!
Matka nie posiada si z radoci:
- Synu, nie wiesz jak bardzo mnie uradowae. Jak si nazywa twoja wybranka?
- Monika Lewinski, mamo.
Po chwili ciszy matka pyta:
- A co si stao z tym miym katolickim chopcem, z ktrym si spotykae ???
zgo do usunicia
Lejb Sobel oeni si i do znudzenia wychwala kolegom zalety swej urodziwej ony. Pewnego dnia spotyka przyjaciela. Ten bierze go pod rami i szepcze do ucha:
- Daj ty spokj z tym gadaniem. miej si z ciebie. Czy ty nie wiesz, e twoja ona ma czterech kochankw na boku?
- I co z tego? - umiecha si beztrosko Sobel - Wol mie dwadziecia procent w dobrym interesie ni sto procent w zym!
zgo do usunicia
Do cadyka przyjecha pewien chasyd i ali si, e interesy id le. Ale, poniewa ludzie jeszcze nie znaj opakanego stanu jego interesw, wic crka jego moe jeszcze zrobi dobr parti. Wanie swataj jej modego czowieka z dobrej zamonej rodziny, ma on jednak jeden may feler: jest troch niedowiarkiem.
- Ani mi si wa odda crk takiemu! - krzyczy rabin
- Lepiej oddaj j szewcowi lub furmanowi, ale niedowiarkowi nigdy!
- Rabbi - powiada chasyd w pokorze - moja crka te ma may feler.
- Jaki?
- Ona jest tak jakby troch... w ciy
zgo do usunicia
Mosze przychodzi do domu i od progu Salcia mwi:
- Moku, syszae nowin?
- Jak?
- Berni przesta pali, ten naogowy palacz co wypala 3 paczki dziennie
przesta.
- Niemoliwe!
- A jednak, widzisz on ma w sobie to czego Ci barkuje, siln wol.
- ee tam, jeden odosobniony przykad...
- Poczekaj nie skoczyam jeszcze.
- Wic?
- Twj przyjaciel Morty, ten alkoholik, wiesz ktry?
- No wiem, co z nim?
- Przesta pi, widzisz, on te ma to czego Ci brakuje, siln wol!
- I co mylisz ze ja jej nie mam?
- Nie masz.
- A wasnie e mam!
- W takim razie udowodnij.
- Dobrze, od dzi, bede spa w stoowym, i nie zbli si do adnej kobiety.
- Dobrze, zobaczymy jak dugo wytrzymasz Moku...
Mosiek jak obieca, spa w stoowym i nawet nie pomysla przez tydzie o ani
jednej kobiecie.
A ktrej nocy w drzwiach od stoowego stana Salcia w samej bieliznie
trzymajc w rku swoj poduszk:
Mosiek si wybudza i pyta?
- A ty czego chcesz?
- Wiesz Moku, Berni podobno znw zacz pali.
zgo do usunicia
Nowo ochrzczony bankier Rozenblum zarczy syna z crk neofity Kona.
- Zawsze yczyem sobie takiego zicia - zwraca si Kon do przyjaci - Sympatycznego chrzecijaskiego modzieca z dobrej ydowskiej rodziny.
zgo do usunicia
Kiedy pewien yd wrci do domu z wesela, zapytano go, jakie byo jedzenie.
Odpowiedzia:
- Gdyby zupa bya tak gorca jak wino, a wino tak stare jak kurczak, a kurczak tak tusty jak panna moda, byoby to nadzwyczajne jedzenie.
zgo do usunicia
W pewnym miecie obok siebie znajdoway si Synagoga ydowska i koci. W sobot idzie Rabin do Synagogi patrzy a tu ksidz myje mu samochd, no to si rabin ucieszy ale i zastanowi. Nastpnego dnia czyli w niedziele idzie ksidz na msze patrzy a tu mu rabin odcina rur wydechowa w samochodzie.
- Rabin co ty robisz z moim samochodem - krzyczy ksidz.
Na to rabin odpowiada;
- Ty mi wczoraj ochrzcie samochd to ja ci dzisiaj twj obrzezam.
zgo do usunicia
yd wysa swojego syna na studia do Ameryki. Po kilku latach pobytu syn wraca i tak oto rozmawiaj:
- Synu, a gdzie twoja broda?
- Tate, w Ameryce nikt nie nosi brody. Zgoliem j.
- Ale przestrzegae szabasu?
- Tate, w Ameryce w szabas wszyscy id do pracy.
- Mam nadziej, e spoywae tylko koszerne jedzenie?
- Tate, w Ameryce bardzo ciko o koszerne jedzenie.
- Och synu! Powiedz mi tylko jeszcze jedn rzecz. Jeste nadal obrzezany?
zgo do usunicia
Ojciec yd pyta si syna.
- Mosze co by chcia mie?
- Pienidze.
-A potem?
- Bardzo duo pienidzy.
- A gdyby mia bardzo duo pienidzy to co chciaby mie?
- Odsetki.
zgo do usunicia
Rozmawiaj dwaj bankierzy:
- Co u pana sycha panie Rozenkranc ?
- Same kopoty. Szukamy kasjera.
- Przecie niedawno zatrudnilicie nowego!
- No i wanie jego szukamy!
zgo do usunicia
yd siedzi w barze mlecznym i je zup. Podchodzi do niego wczga i mwi:
- ooooj jaka ta zupa dobra, ooooj jak piknie pachnie.
yd do niego:
- odejd nie mog przez ciebie je.
Ale ten znowu swoje:
- ooooj jaka ta zupa dobra, ooooj jak piknie pachnie, taka pewnie smakowita.
yd ju lekko zdenerwowany znowu go przepdza, ale wczga znowu zaczyna swoje, e by sobie j zjad.
Na to yd taki ju wkurzony mwi:
- A zjadby nawet wczorajsz?!
Wczga:
- Tak tak jasne.
A yd na to:
- To przyjd jutro!
zgo do usunicia
Syn pracujcy u ojca - yda w sklepie pyta go:
- Tate, a co to jest etyka?
- Widzisz synu jakby ci to wytumaczy. Wyobra sobie, e do sklepu przychodzi klient kupuje towar za 100 rubli, paci banknotem 200 rublowym i przez przypadek zapomina zabra wydan mu reszt. Wtedy wchodzi w gr etyka: czy zabra te pienidze, czy podzieli si nimi ze wsplnikiem.
zgo do usunicia
Sdzia : Imi i nazwisko ?
Oskarony: Meir Aron Szepser.
Sdzia: Mieszka pan ?
Oskarony : Nalewki 39.
Sdzia: Czym pan si zajmuje ?
Oskarony: Handluj ze starzyzn.
Sdzia: Wyznanie ?
Oskarony: Pan sdzia pknie ! Anabaptysta !
zgo do usunicia
Pewien rabin w swej synagodze mia wieczne utrapienie z modymi wiernymi, ktorzy na naboenstwo przychodzili bez jarmuek. Prosi, napomina, a wreszcie na drzwiach bonicy wywiesi kartk z napisem
PRZYCHODZENIE DO DOMU BOEGO BEZ NAKRYCIA GOWY JEST TAK SAMO CIʯKIM GRZECHEM JAK CUDZOSTWO!
Po tygodniu nic sie nie zmienio, tylko ktos dopisa malymi literami
"Prbowaem jednego i drugiego - rnica kolosalna!"
zgo do usunicia
Seans filmowy, kino nabite, z koca sali rozlega si w ciemnociach zaskoczony damski gos:
- Och, Piotrze, nic nie mwie , e jeste ydem!!!
zgo do usunicia
Mwi Mojsze do Salcie wieczorem w ku:
-Salcie, a zamknea ty drzwi do sklepu?
-Zamkneam, Mojsze.
-A ten nowy zamek Gerdy te zamkna?
-Zamknam, Mojsze.
-Na dwa razy?
-Na dwa razy, Mojsze.
-a t zasuw tak te zamkna?
-Zamknam, Mojsze.
-Na dwa razy?
-Na dwa razy, Mojsze.
-A ten zamek na dole te zamkna?
-Zamknam, Mojsze.
-Na dwa razy?
-Na dwa razy, Mojsze.
-A ten rygiel podogowy zamkna Salcie?
-Zamknam, Mojsze.
-Na dwa razy?
-Na dwa razy, Mojsze.
Mojsze myli przez chwil i w kocu pyta.
-A acuszek te zamkna?
-Oh, acuszka zapomniaam zapi!
-No prosz! Wchod kto chcesz! Bierz co chcesz!
zgo do usunicia
Jeden chop kupowa raz u abdzia trzewiki.
Przymierza je, ale widzi e ma oba lewe. Leci prdko do yda i mwi:
- Jezusie Nazaretaski, przecie wycie mi sprzedali dwa lewe!
A abdz na niego z gb:
- Czy wy chopi dzisiaj wszyscy powariowali?! Przed chwil by tu taki jeden i wrzeszcza, e mu dwa prawe sprzedaem.
zgo do usunicia
Zmar stary yd, ktry trudni si lichwiarstwem. Nikt nie chcia nad grobem powiedzie dobrego sowa o zmarym, pomimo, e oferowano za wygoszenie mowy spore pienidze.
Wreszcie, w ostatniej chwili zgosi si pewien czowiek i po zainkasowaniu podwjnej "stawki" wygosi nad mogi takie sowa:
- Wszyscy znalimy zmarego Mosze. Wszyscy wiemy, e by z niego kawa drania, otra i krwiopijcy....
Ale, jeli popatrzymy na stojcych nad mogi jego synw to musimy przyzna, e by to jednak czowiek o gobim sercu ......
zgo do usunicia
Idzie sobie rabin przez wie i widzi, e Chaim zajada sobie kanapk z szynk.
- Czy ja dobrze widz, Chaim, szynk z nieczystej wini jesz?
- W rzeczy samej.
- A! Moe ty chory jeste i nie musisz przestrzega Prawa Mojeszowego?
- Nie, zdrw jestem.
- To czemu...
- Bo taka smaczna jest e si nie mog powstrzyma.
- Popatrz, Panie Boe, na nard swj wybrany, gdzie nawet grzesznik brzydzi sie kamstwem!
zgo do usunicia
Stary yd, fabrykant win, ley na ou mierci. Dookoa rodzina. On szepcze:
- Teraz przeka wam tajemnic produkcji wina.
- Naley wzi zleaych liwek, albo gruszek ulgaek, albo obitych jabek, albo...
Jego syn nagle przerywa:
- Tate, ja syszaem, e wino robi si z winogron!!!
- Te mona.
zgo do usunicia
Do teatru ydowskiego dzwoni zainteresowany:
- Czy s bilety na wieczorne przedstawienie ?
- Tak, prosz szanownego pana.
- A w jakiej cenie ? - dry temat przyszy widz.
- Szanowny pan raczy zajrze osobicie, na pewno si dogadamy!
zgo do usunicia
Robi dzisiaj na kolacj agresora w galarecie - mwi Winiewska do Kowalskiej.
- A c to za nowa potrawa?
- To nie syszaa pani, e teraz tak si nazywa karp po ydowsku?
zgo do usunicia
W jednym przedziale na sleeping`u nocuj yd i goj. Jest ju grubo po jedenastej wieczr, strudzony podr goj w kocu usn, a tu nagle wybudzaj go z letargu sowa yda:
- ojojoj, jakie to ja mam pragnienie, ojojoj jakie to ja mam pragnienie.
Wkurzony facet po wysuchiwaniu przez kilka minut tego lamentu wychodzi do przedziau ze sklepikiem, kupuje dwie flaszki oranady, daje je ydowi z tymi sowy:
- Masz tu, pij i daj spa!
yd w kilka sekund upora si z obiema flaszkami. Kiedy dobroczyca w kocu usn, znowu obudzi go gos ssiada, tym razem sowami:
- ojojoj, jakie to ja miaem pragnienie, ojojoj jakie to ja miaem pragnienie!
zgo do usunicia
Do ydowskiego milionera Rotschilda podchodzi lokaj i mwi, e za drzwiami czeka jaki obdarty yd, ktry ma do pana barona interes. Obdartus obdartusem ale Rotschild nie byby milionerem gdyby nie reagowa na sowo "interes". Kaza wpuci petenta. Obdartus wchodzi i nadaje: - Panie Rotschild, ja mam taki interes co my oba zarobimy po p miliona w jeden dzie...
- P miliona, adny grosz... a co za interes?
- Panie Rotschild ja syszaem, e pan wydajesz crk za m i dajesz pan ziciowi milion w posagu.
- To prawda.
- Panie Rotschild...ja j wezm za p.
zgo do usunicia
Syn do ojca:
- Ojcze, kocham Adama!
- Synu, bj si Boga! Przecie to yd!
zgo do usunicia
Tewje poczu pragnienie.Wstapi do piwiarni, wypi kufel piwa i mwi do sprzedawczyni:
- Czy chce pani sprzedawa dwa razy wicej piwa ni dotychczas?
- A jak? - sprzedawczyni jest wyraznie zainteresowana.
- Jak? Niech pani nalewa piwo do pena!!!
zgo do usunicia
Rebeko: - zwraca sie Kon do ony
- Zdaje mi sie e bedzie deszcz. Jak Ty mylisz . moe wzia parasol?
- We parasol.
- Tak? A jeli nie bedzie deszczu, to poco mi parasol? Lepiej wezme lask
- Dobrze we lask.
- Patrz, chyba zblia sie burza. Jeszcze mgbym zmokn. Lepiej zostawi lask w domu i wzi parasol.
- Dobrze, zostaw lask w domu i we parasol.
- Tak masz racj. Ale chyba sie przejania. Lepiej zostawi parasol i wzi lask.
- Mj Boe, we lask i zostaw parasol, i daj mi wreszcie spokj!
- Rebeko widzisz jaka Ty jeste! To mi mwisz eby wzi lask, to znw eby parasol. A wogle to kto Ci powiedzia e ja wychodz?
zgo do usunicia
Kon pyta abdzia:
- Kiedy Ty odpoczywasz w cigu dnia?
- Po obiedzie ona zawsze sypia godzinke albo ptorej.
- Co za ona?
- No , moja ona!
- Ale ja sie pytam kiedy Ty wypoczywasz a nie Twoja ona.
- No wasnie. Gdy ona pi, to ja wypoczywam.
zgo do usunicia
Przychodzi szeregowy Rozencwajg do sieranta po przepustk na trzy dni.
- A po co wam, Rozencwajg, trzy dni urlopu?
- Bo ja mam panie sierancie immatrykulacj.
- Ej, Rozencwajg, wy z tymi waszymi ydowskimi witami!...
zgo do usunicia
abd i tko zwiedzaj wesoe miasteczko. Staj przed karuzel.
- Ta karuzela - mwi tko naley do Kona. Chodmy si troch przejecha.
Po kilku okreniach tko zblad, potem zzielenia i dosta torsji.
- Zejd z karuzeli - radzi abd.
- Nie mog.
- Dlaczego?
- Bo Kon jest mi winien pienidze i tylko w ten sposb mog je odebra.
zgo do usunicia
- Ale nerwus z tego Pinkelesa !
- Dlaczego ?
- Widziaem go wczoraj na peronie. Spni sie na pocig dwie minuty, a krzyczal, jakby si spni o godzin !
zgo do usunicia
Mae misteczko, jaki wieniak zaczepia maego chopca:
- Ty, Moszek gdzie tu jest magistrat?
- Skd pan wie e ja sie nazywam Moszek?
- Zgadem.
- To niech pan zgadnie gdzie jest magistrat.
zgo do usunicia
tko spotyka abdzia na wycigach na Polu Mokotowskim.
- Jak Ci idzie? - Pyta abdzia.
- Nic nie trafiam.
- Dziwne na wycigach zawsze przegrywasz, a w pokera zawsze wygrywasz.
- Ale w pokera ja rozdaj karty.
zgo do usunicia
- Jaki jest najwikszy ydowski dylemat?
- Darmowa wieprzowina.
zgo do usunicia
Panie abd czy pan wie jaka jest rnica pomidzy moj on a pask?
- Nie nie wiem
- A ja wiem.
zgo do usunicia
- Panie Akerman, powiedziae pan podobno o mnie, e ja jestem zodziej. Czy to prawda ?
- To prawda, ale ja tego nie powiedziaem.
zgo do usunicia
abd, podobno przystpie do spki z Cymermanem, ale on jest bogaty a Ty goy jak wity turecki, jak to si dzieje?
- Posuchaj, teraz on ma pienidze a ja dowiadczenie, a po roku to ja bd mia pienidze, a on dowiadczenie.
zgo do usunicia
yd pisze list do ony:

Droga Malciu! Przylij mi TWOJE kapcie. Pewnie si zastanawiasz, czemu napisaem TWOJE kapcie a nie MOJE kapcie. To proste. Kiedy bdziesz czytaa ten list na gos przeczytasz MOJE kapcie i pomylisz MOJE kapcie i w ten sposb przylesz mi TWOJE kapcie a ja chc MOJE kapcie i dlatego pisz do ciebie: Malciu, przylij mi TWOJE kapcie.
zgo do usunicia
Biedny yd prosi zamonego kupca o zapomog.
- Wykluczone - mwi bogacz - ja ju i tak musze utrzymywa mego brata.
- Przecie cae miasto mwi e pan mu nic nie daje ani grosza.
- Jeli wic nie daje rodzonemu bratu to pan chce ebym panu da?
zgo do usunicia
Zima. Do knajpy wchodzi yd zostawiajc otwarte drzwi. Barman natychmiast reaguje:
- Panie, zamknij pan te drzwi, przecie na dworze jest zimno?
- Czy panu si wydaje, e jak zamkn te drzwi to na dworze zrobi si cieplej?
zgo do usunicia
Rozmowa ksidza z chasydem:
- Wy, ydzi to dziwny nard. Nie wierzycie w zmartwychwstanie Chrystusa Pana, a wierzycie, wasz rabin-cudotwrca na chustce od nosa staw przepyn ...
- No, tak, ale to jest prawda!
zgo do usunicia
Dlaczego ydzi zawsze odpowiadaj pytaniem na pytanie?
- A dlaczegby nie?
zgo do usunicia
Aron i Mosze jad pocigiem do Berdyczowa. Zapada noc. Pocig zatrzymuje si na jakiej stacji.
Aron:
- Mosze, ty si popatrz, co to za stacja?
Mosze patrzy za okno:
- Lamencin.
- A to jeszcze mamy czas.
Pocig rusza, po pewnym czasie staje.
- Mosze, ty si popatrz, co to za stacja?
- Lamencin.
- A to jeszcze mamy czas.
Pocig znw rusza, znw staje.
- Mosze, ty sie popatrz, co to za stacja?
- Lamencin.
- Jak to, znowu Lamencin?
Aron odsuwa Moszego, wychyla si przez okno.
- Ty durniu, ty jeden! To nie Lamencin, to "Dla mczyzn"!
zgo do usunicia
Julian Tuwim - wielki polski poeta by pochodzenia ydowskiego i fakt ten rzutowa na stosunek do niego rnych ludzi. Mia swego "etatowego " przeciwnika w koledze po pirze A. Nowaczyskim, ktry nie przepuszcza adnej okazji by dopiec Tuwimowi. Na jednej z uroczystoci na cze Tuwima Nowaczyski wznis toast: " - Nie ma literatury polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma Adama Mickiewicza bez "Pana Tadeusza", nie ma "Pana Tadeusza bez Jankiela. Niech yje Tuwim!
Tuwim niewiele si namylajc "podzikowa" rwnie toastem: - Nie ma literatury polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma Adama Mickiewicza bez "Pana Tadeusza", nie ma "Pana Tadeusza" bez Jankiela, nie ma Jankiela bez cymbaw. Niech yje Nowaczyski....
zgo do usunicia
Bardzo biedny Icek ze wsi pod Lubartowem mia si enic za p roku i z narzeczona uradzili, e dobrze byoby miec bogatego drub (bo to i prezenty drogie i jakie powaanie wsrd ssiadw). Icek przypomnia sobie, e ma dalekiego krewnego, Mosze w Warszawie, ktry ma wasny zakad krawiecki i spenia wszystkie powysze kryteria. Pojecha, wic do stolicy, odnalaz krewniaka, z dracymi nogami wchodzi do jego mieszkania i oniemia... Piekne meble na wysoki poysk, parkiety, dywany na podogach i cianach, pod oknem salonu olbrzymia 2,5 metrowa palma - sowem co cudownego. Przedstawia swoja prob Mosze'mu a ten odpowiada :
- Widzisz Icek, wprawdzie jestemy rodzin, ale ty jeste taki goodupiec, e mi wstyd byoby by u ciebie za
drub, a ju moja Salcia w adnym razie nie pojechaaby na te twoj zapchlon wioch , bo ona jest teraz wielka pani i z byle kim si nie zadaje. Przykro mi , ale ty si napij u mnie herbaty i zjedaj zanim Salcia wrci z
zakupw.
Tak powiedzia i poszed do kuchni robi te herbat. Icek, ze zdenerwowania dosta takiej sraczki, e ledwo moe ja utrzymac, rozglada sie wkoo wpada do przedpokoju, otwiera jakies drzwi, patrzy , a tam glazury, terakoty, jakies biae siedzenia, olbrzymia biaa miska z kranem... K**wa, myli Icek tu nie mona, wpada
znowu do salonu, popoch w oczach... jest palma - zerna sie do donicy, zasypa ziemia i nie czekajac ju na herbate wybieg od krewniaka i wrci do domu.
Po miesiacu otrzymuje telegram od Mosze'go:
"Icek ch*j ci w d*p, zostan twoim drub, tylko powiedz gdzie ty nasra, bo my ju trzecie mieszkanie zmieniamy"
zgo do usunicia
Pewien chemski mdrzec pojecha na koski targ, aby kupi sobie konia. Handlarz komi zachwala jedno ze swoich zwerzt:
-To wspaniaa sztuka, szybki jak wiatr. Pomyl, wsidziesz na niego w Chemie o trzeciej nad ranem, a ju o szstej bdziesz w Lublinie!
Chemianin skrzywi si:
-To nie dla mnie - powiedzia - Co ja bd u licha robi w Lubinie o tak wczesnej porze?
zgo do usunicia
Jedzie yd przez granice. Przychodzi celnik i si pyta o paszport. yd pokornie podaje papiery, a celnik je przeglda. Nagle celnik mowi:
- Co wy mi dajecie, przeciez tutaj pisze ANALIZA MOCZU!
- Ale panie celniku, wszystko jest w porzdeczku:
Ana to moja crka, Liza to moja ona, a Moczu to jestem ja!
zgo do usunicia
yd przychodzi do rabina ze skarg:
- Aj, pomcie mi, rabbi! Mam cikie kopoty z ziciem!
On nie umie pi ani gra w karty.
- No, to przecie dobrze.
- Jak to - dobrze?.. On nie umie pi, i pije. On nie umie gra, i gra!!
zgo do usunicia
yd ze sporym workiem na plecach przekracza granic.
- Co jest w tym worku? - pyta urzdnik celny.
- Jedzenie dla kota - odpowiada yd.
Celnik otwiera worek:
- Przecie to kawa! Czy kot je kaw??!!
- A czy to moje zmartwienie? Nie chce, niech nie je!
zgo do usunicia
Pogrzeb w USA. Kto prosi rabina, eby wygosi kilka sw o zmarym.
Rabin na to: Ja tu jestem nowy, sami co o nim opowiedzcie.
Cisza. Mijaj minuty. W kocu kto mwi: Jego brat by gorszy!
zgo do usunicia
- Icek,ty moesz mnie poyczyc sto zotych?
- A od kogo?
zgo do usunicia
- Icek, ty moesz mnie poyczy 100 z?
- ycz ci 100 z.
zgo do usunicia
Przychodzi biedniejszy yd do bogatej synagogi. Od progu wita go gos pilnujcego wejcia :
- Pan nie moesz wej do synagogi.
- Dlaczego?
- Bo pan nie dae na budowe naszej wityni
- Ale ja mam interes do Goldberga.
- Ju ja was znam, Ty nie masz interes do Goldberga ty by pomodli si tu chcia .
zgo do usunicia
Dawno dawno temu zszed Pan Bg na spacer po pustyni i trafi do jakiego miasta. Podszed do mieszkacw i zaproponowa
- Mam dla was przykazanie
- A jakie?
- Nie zabijaj.
- No co ty! My Hetyci yjemy z wojen. Potrafimy tylko wytapia elazo i walczy. Bez zabijania nasz nard zginie.
Poszed Bg dalej i trafi do nastpnego miasta.
- Mam dla was przykazanie - rzek do mieszkacw
- A jakie?
- Nie cudzo.
- To chyba jakie arty. W naszej wityni s najlepsze ladacznice. Wszystkie nacje przyjedaj do nas si zabawi. Bez cudzostwa pomrzemy w ndzy.
W trzecim miecie Bg sprbowa jeszcze inaczej
- Mam dla was przykazanie - nie kradnij.
- To jak mamy y - nie da si handlowa z Syryjczykami nie kradnc.
Nieco przybity Pan Bg wrci na pustynie. Jacy barbarzycy pali tam swoje stada. Zrezygnowany Bg spyta
- Chcecie mie jakie przykazania?
- A za wiele???
- Za darmo.
- A to bymy z dziesi wzieli.
zgo do usunicia
Dwch wacicieli firm z brany odzieowej je razem lunch. Goldstein mwi do kolegi:
- Zeszy tydzie by najgorszym tygodniem w moim yciu...
- Co si stao ?? - pyta Birnbaum
- Pojechaem z on na wakacje na Floryd, padao przez 7 dni i nocy, wic moja ona spdzaa czas na zakupach, wydaa kilkadziesit tysicy dolarw. Gdy wrciem do Nowego Jorku okazao si, e ta winia, mj przyrodni brat - ksigowy - wykiwa mnie na milion dolarw, a na koniec, gdy w poniedziaek przyszedem rano do pracy zobaczyem jak mj rodzony syn, na moim wasnym biurku dyma moj najlepsz modelk...
- I ty mylisz, e miae zy tydzie ?? - odpowiada Birnbaum - mj by duo gorszy...Pojechaem z on na wakacje na Floryd, padao przez 7 dni i nocy, wic moja ona spdzaa czas na zakupach, wydaa kilkadziesit tysicy dolarw. Gdy wrciem do Nowego Jorku okazao si, e ta winia, mj kuzyn - ksigowy - wykiwa mnie na milion dolarw, a na koniec, gdy w poniedziaek przyszedem rano do pracy zobaczyem jak mj rodzony syn, na moim wasnym biurku dyma moj najlepsz modelk...
- Jak moesz mwi, e twj tydzie by gorszy od mojego ?? - oburzy si Goldstein - przecie byy identyczne...
- No wiesz !!?? - powiedzia jeszcze bardziej oburzony Birnbaum - przecie ja szyj ubranka dla psw.
zgo do usunicia
Pewien stary ydowski ebrak siedzi na ulicy ze swoim garnuszkiem i zaczepia przechodzcego obok mczyzn:
- Moe ma pan dla mnie 3 centy na kaw...
- A gdzie kupisz kaw za 3 centy ? - pyta mczyzna
- W hurcie, ma sie rozumie.
zgo do usunicia