WYBORY 2024


WSZYSTKIE KATEGORIE | OSTATNIO DODANE | LOSOWO WYBRANE | DODAJ DOWCIP
W wietlicy GS trwa spotkanie przedwyborcze. Kandydat na senatora mwi do zgromadzonych:
- Chc was uwolni od komunizmu, anarchizmu, klerykalizmu...
- A macie panocku co na reumatyzm?
zgo do usunicia
Siedzi se syneczek przi kauy i pije ta woda.
Na to przichodzi tako stareczka we plyjdzie i pado mu:
- Synek, nie pij tyj wody, bo to je sam maras, pu sam ino do mie, dom ci szolka tyju...
- Prosz, co pani mwia?
- A nic, nic, pij, pij goroliku, pij...
zgo do usunicia
W szkole pyto sie rechtr dzieci:
- Po czym dzieci poznomy czy kura jest staro czy modo?
- Po zbach panie rechtr - pado Alojzik.
- Przecie kura nie mo zbw!
- No to jest szczero prowda, ale my momy zby panie rechtr!
zgo do usunicia
Po wczasach we Francji wracaj do Polski: Masztalski, jego najstarszy syn i ojciec.
- Och te Francuzki - wzdycha syn. - Co za temperament!
- A co za finezja! - dodaje Masztalski.
Po chwili odzywa si jego ojciec:
- A... ile... cierpliwoci maj...
zgo do usunicia
Spotkao sie roz dwch grnikw.
- Zeflik znosz lski napj na k..? - pyto jeden.
- Kwanica!
- Psinco!
- No to co?
- Krzynka piwa!
- No to ci teroz te powiem. Znosz lski napj na d..?
- Nie?
- Dwie krzynki piwa!
zgo do usunicia
- Antek, jak mylisz co jest bardziej cikie kilo pierza albo elaza? - pyto Francek.
- Ty guptoku, przecie kilo jest kilo!
- No to jakes taki mdry to spu se kilo pierza a potem kilo elaza na nog a przekonosz si co jest cisze!
zgo do usunicia
Jeden chop sebleko sie i chcio sie kpa w Odrze. Naroz zjawio si milicjant i obserwuje go. Jak sie ju chop blank seblek to milicjant podchodzi bliej i pado:
- Tu nie wolno sie kpa!
- No to po jakiemu mi tego wczeniej nie pedzieli, przec widzieli e sie seblekom?
- Bo sebleka sie wolno!
zgo do usunicia
Przyszli roz z powiotu tacy panowie i pytaj gospodarza, wiela mu krowa dziennie mleka daje?
- A bdzie z 7 litrw!
- A co z tym robicie?
- 3 litry w doma zostaj a 7 sprzedowomy spdzielni.
zgo do usunicia
Roz spotkay sie dwie furmanki. A byli ci chopi znajomkami.
- Kaj to jedziecie ssiedzie? - pyto sie ten jeden.
- A dy spytejcie o to konia!
- No ale chcielicie przec na targ jecha? A to jest w drug stron!
- To prowda prawicie, ale bd sie to z koniem wadzi?
zgo do usunicia
Jeden pastuch siedzio se na ce. Patrzy se tak na to pikne niebo i tak se myli patrzc na te skowronki co po niebie furgaj:
Panie Boe, te moge to i tak zrobi, coby i krowy furga umiay. Byoby te to piknie widzie jak se tak furgaj niby te skowronki.
Tak se mylo i pooy sie na trowie i patrzy i spoziero na niebo. Naroz jeden skowroneczek nie wytrzymo i spuci mu ma, mikk, mokr rzecz prosto na gb. Wtedy sie pastuch zerwo, zacz sie wyciera i gono do nieba zawoo:
- Dy Ty to jednak dobrze wszystko obmyli Panie Boe! Jakbych jo teraz wygldo jakby to krowa zamiast tego skowronka furgaa!
zgo do usunicia
Antek i Francek poszli roz do restauracji. Zjedli, wypili i wyszli. Jak byli ju na dworze, Antek pyto Francka:
- Ty, czy ty zgupio? Po jakiemu doe portierowi a 100z?
- A czys ty widzio jaki on mi do paszcz?
zgo do usunicia
- Antek! Co ty tak le wygldosz?
- Czowieku dziwisz si? Tako robota! Cay dzie na kolanach!
- A dugo tam ju robisz?
- No, w poniedziaek mom zacz.
zgo do usunicia
Antek i Francek wybrali sie do fryzjera. Antek pado po drodze:
- Ty Francek, jakby mi tak gwd wbi do gowy, to by se fryzjer zepsu maszynk, wyomo by zby, zrobimy to?
- Dobrze pado Francek, bierz i wal!
Antek wzi gwd i chce wbi, ale Francek co sie zatrzs.
- Co to? Strach cie oblecio!
- Nie, ino tak myl, eby tego gwodzia nie min, bo bych wtedy pieronie prosto w eb dosto!
zgo do usunicia
Roz Antek chcio wyprbowa swojego kamrata i pedzio mu tak:
- Wiesz Francek, jak jo umra, to bych bardzo chcio, eby tak przy mie trzy noce wachowo. Moesz mi to przysic?
- Do ciebie wszystko - pado Francek. - moga i tydzien nawet.
No i dobrze. Antek chcio sie przekona, czy to prowda i udowo umrzyka. Leo w trumnie a okiem ukradkiem spoziero czy Francek umowa dotrzymo. Francek jednak by szewcem i ol mu byo tych trzech nocy to se trzewiki do zolowanio przynis i koki wbijo. Naroz Antek z trumny godo:
- Przy trupie sie nie klupie!
- A umarty mo pysk zawarty - pado Francek.
zgo do usunicia
- Antek poycz mi 200 zotych.
- No dobrze, ale mom przy sobie ino sto.
- No to dej te sto, a drugie sto bdziesz mi winien - pado Francek.
zgo do usunicia
Do Francka przyszo roz Antek pra, no i pado mu:
- Francek wejrzyj tam ino przez okno, nie chc ci som powiedzie, ale zdaje sie, e twojego psa przejechao!
Francek wyjrzo, spojrzo i pado:
- Skd! To przecie nie jest mj Azor.
- No ale wejrzyj se dobrze - pado Antek - to jest na pewno twj pies. Mo taki som czorny ogon z tymi bioymi plamami.
- Dy ci padom, e to nie jest mj pies! - pado Francek i jeszcze roz wejrzo a potem doda:
- Przecie mj pies nie jest taki plaskaty.
zgo do usunicia
- Tato kaj wycie si urodzili? - spyto roz synek ojca.
- W Bytomiu!
- A mamulka?
- w Opolu.
- A jo?
- W Strzelcach Opolskich.
- No patrzcie, co za szczcie, e my sie tak wszyscy spotkali pra?
zgo do usunicia
Antek z Franckiem robili roz we wsi. No i dobrze. Robi i robi. No ale naroz sie Antek straci. Francek go poszo szuka i patrzy, a Antek stoi nad wychodkiem i kijem tam mieszo a mieszo.
- Antek! Co ty tu robisz?
- Ady widzisz, e szukom. akiet mi tam wpod i nie mog go zno.
- Smol go, przecie i tak go ju nosi nie bdziesz!
- No prowda godosz, ino widzisz w kabzie mom niadanie - pado Antek i dalej szuko i szuko.
zgo do usunicia
- Antek, powiedz mi po jakiemu Adam z Ew tak dobrze w raju yli?
- No to przecie jest proste! Nie mieli teciowej!
zgo do usunicia
Roz Antek z Franckiem szli wele kocioa. Naroz Antek zdj czopka na znak pozdrowienia.
- Jo mylo - pado Francek - e ty z Panem Bogiem na bakier?
- No bo tak jest - pado Antek - my sie ino pozdrowiomy ale ze sob nie godomy!
zgo do usunicia
- Francek skd mosz nowy rower?
- Ach wiesz byech z Marik na kpielisku. Kpalimy my sie, potem caowali my sie, potem my sie ju za kpali, a potem... Marika powiedziaa: "A teroz se Francik we to na co mosz ochot". No to mie nie trza dwa razy goda. aps za koo i ju moje.
zgo do usunicia
Roz jeden chory umar i dosto sie do nieba. wity Pieter go wpusci i widzi, e ten nieboszczyk sie smieje i smieje, a wniebie to tam tyla miechu nie ma.
- Powiedz mi duszo - pado Piotr - po jakiemu ty sie tak miejesz?
- A dy z tego, ech ju blisko od godziny tu w niebie a oni mie tam na dole jeszcze operuj!
zgo do usunicia
- Panie dochtorze, prdko, prdko, nasz Alojzik zyk korkocig! - telefonowaa matka do dochtora.
- Ju lec, zaroz tam bd, a cocie dotd robili?
- Otwarli my flach noem!
zgo do usunicia
Jednego te roz operowali i w rodku w brzuchu mu noyce zostawili. No to te musieli drugi roz operowa. Jeszcze dobrze po tej drugiej operacji do siebie nie przyszed jak wloz ten dochtr co go operowo do sali i zawoo:
- Nie ma tam gdzie mojego parasola?
Chop z mety zemdlo!
zgo do usunicia
Tatulku - pyto synek - po czym pozna czy kto jest pijany?
- No widzisz Gustliczku, patrz tam idzie dwch chopw nie? A jakbych by pijany to bych widzio czterech - wiesz?
- Ale ojciec! Tam idzie ino jeden!
zgo do usunicia
Dwch pijokw zamiast po chodniku to szo torem kolejowym. Ten jeden cos zmiarkowo i rzecze:
- Pierona, Francek - patrz jakie te schody s dugie!
- Te schody, jak te schody, ale patrz jakie te gelendry (porcze) s niskie
- To pd poczekomy bo chyba winda jedzie.
zgo do usunicia
Teroz to wszdzie na caym wiecie zamiast ludzi wprowadzaj maszyny. Jo nie wiem czy to dobre, ale tak pono jest. Roz te przysza komisyjo zwiedzi taki nowy zakad i ten kierownik ich oprowadzo, pokazuje wszystko, a potem to pokozo im blank nowe instalacje i pado:
- Ta instalacjo zastpuje a sze ludzi.
- Och! - godo komisyjo. _ A kto je obsuguje?
- Siedmiu specjalistw - pado kierownik.
zgo do usunicia
Sdzia pado do zodzieja:
- Zroblicie a siedem wama w cigu tygodnia!
- No ja. Widz, e zodziej nie mo niedzieli, wysoki Sdzie.
zgo do usunicia
Roz sie Antek rozchorowo, wzion i umar. Franckowi to tak blisko ku sercu przyszo, e nie trwao dugo i on te wnet sto pod bram rajsk. Klupie i klupie w te dwierze, ale dosta sie nie mg, bo ci anieli tak w niebie gono piewali. Nojbardziej to jednak byo sycha Antka. Nic ino wrzeszczo "Hosanna Alleluja, Hosanna Alleluja!".
Tego ju byo Franckowi za dugo. Czeko i czeko, klupo i klupo, a sie rozeli i zacz szpetnie przeklina. Te "ogniste pierony" to ino tak jeden za drugim furgay. Teroz byo mu ju blank jedno czy pdzie do nieba czy do pieka. Naroz brama sie otwara i wyskoczy z niej Antek w bioej, dugiej koszuli z leluj w rku i woo na cae gardo:
- Suchejcie anieli! To jest dlo mie prawdziwo niebiasko muzyka, to jest balsam dlo moich uszu. Czy syszycie te dzwony ojczyzny? To s gosy mojego lska. Wpucie kamrata do nieba! - No i tak Francek sie tam dosto.
zgo do usunicia
W katastrofie grniczej zgin Kulik. Grnicy si naradzali jak to Kuliczce powiedzie, e ju nie mo chopa. Wybrali do tego Francka, bo pedzieli, e on sie nojlepiej do takich babskich spraw nadaje. To Francek poszo, zaklupo i pado:
- Mieszko tu wdowa Kuliczka?
- Cocie? Przec jo nie wdowa! Mj przyjdzie o drugiej ze szychty!
- A o co weta, e jednak wdowa! - pado jej Francek.
zgo do usunicia
Roz jeden grnik kupi synowi gitar, ale bez strun. Synek pado:
- Ojciec, po co mi gitara bez strun?
- Naprzd poko co umiesz. Jak si nauczysz gra, to ci i struny kupi.
zgo do usunicia
Spotyko si dwch ojcw. Jeden sie chwoli:
- Ty Jzek, wiesz jak mj Antek fajnie kl umie.
- A wiela mu to?
- Ju 4 lata.
- A rzyka umie to ju?
- Czy ty gupi, takie mae dziecko?!
zgo do usunicia
- Zefliczku - pyto brata Marika - za co ty te lejty wzion?
- Wzion? Sami dali!
zgo do usunicia
Roz jeden synek przylecio do piekarni i woo:
- Dejcie mi dwie ymy i jedna buka!
- Przecie to jest to samo - pado piekorz.
- Ale ka tam! yma jest ym a buka - buk.
Piekorz mu sprzedo, ale jak synek ju mio wyj ze sklepu, pado mu jeszcze roz:
- No dy pwiedz mi - a to by piekorz ze lska - no powiedz mi czemu to nie jest to samo?
- No bo widz, te dwie ymy s dlo babki i mojej matki, a ta buka jest dlo ciotki, a ona jest z Sosnowca.
zgo do usunicia
- Piekorzu, mocie suche buki?
- Mom synku, mom.
- To dobrze wom tak, moglicie je sprzeda jak byy wiee!
zgo do usunicia
- Suchaj ino synek, od por dni ju za mosz troch lepsze te zadania domowe, nie robisz tyla bdw co przed niedziel. Jak to si dzieje?
- Ano wiedz panie rechtr, mj ojciec mo drug zmian!
zgo do usunicia
Roz w kopalni byo dwch kumplw. Antek i Francek. Antek by bardziej leniwy od Francka. To te roz zjecho na d fedrowa, ale nie chciao mu sie opaty bra. Zostawi j na wierchu i przywiesi do niej kartk: "Francek jak zjedziesz na dl, we moj opat boch jom zpomnio Antek".
Francek se kartk przeczyto i na drugiej stronie napiso: "opaty ech nie widzio Francek".
zgo do usunicia
Jecho grnik samochodem. Po drodze zatrzymaa go panienka i prosi, eby j podwiz. Jak jechali przez las, jemu zachciao sie lo. Powiedzio: - wyboczcie panienko, musz wyj i co w motorze zrobi. Wyloz, podnis mask i udawajc, e robi przy motorze, lo do rowu.
A z tego rowu gos:
- Ty pieronie, co robisz?
- Cicho...mom w aucie kobiet, cicho!
- A co ty pieronie mylisz, e jo tu z krlikiem siedz?!
zgo do usunicia
- Wiesz Antek - pado Francek - jo to bych tak chcio fedrowac na Pnocnym Biegunie.
- Ale co ci sie te zachciao?
- Bo widzisz, tam jest p roku noc, to bych spo i leo, e a hej.
- No ja, ale ty zapomnio, e tam jest p roku dzie, to by ale fedrowo!!
- Co ty! Przec mie obowizuje omiogodzinny dzie pracy.
zgo do usunicia
Przyszed chop do restauracji i obstalowo se parwki i em. Kelner przynis, a chop patrzy na talerz i pado:
- Co to? Zmniejszylicie porcje?
- Nie, ino robilimy remont i wstawilimy wieksze stoy, to sie tak teroz wszystkim bdzie zdowao.
zgo do usunicia
- Ty Karlik, pono ty caymi dniami u mojej baby wysiadujesz? Pilnuj sie bracie, bo jak nie to...
- Co ty taki zazdrosny - pado kolega - eby to w nocy przychodzi ale w dzie?
- Ju ty mi Karlika nie bro, jo go dobrze znom. Z niego to taki pieron, e on nawet w dzie przenocowa umie!
zgo do usunicia
Spotko roz kolega drugiego i pyto go:
- C tam u ciebie sycha?
- Ano starzej sie i chc si oeni, coby mi kto mio aby oczy zawrze.
- No wiesz - pado kolega - jo ci powiem prowd. Mioech dwie baby, ale one mi dopiero oczy otwary!
zgo do usunicia
Spotkao sie roz dwch grnikw i tak rozprowiaj:
- Patrz jaki ten wiat dziwny - pado ten jeden - Jak grnik jest chory to sztygar godo, e jest pijany, a jak sztygar s pijani, to sie pado, e s chorzy.
zgo do usunicia
Roz na grubie spotkali sie grnicy - kamraci. Siedli na kara i zaczli se rozprawia. Ten jeden pado:
- Jak jo by w Afryce to mie roz lew goni.
- To jeszcze nic, - pado ten drugi. - Jak jo by w Afryce toch widzio jak jeden lew skoczy na czowieka i go ywcem poar.
- To jeszcze nic takiego pado trzeci. - Jak jo by w Afryce toch widzio jak lew goni czowieka, potem go poar i wyplu!
A ten czwarty grnik sie ino przysuchiwo i naroz pado:
- Kamraty! To jo jest ten istny, co mnie lew goni, poar a potam wyplu. Narszcie mom wiadka na to, bo mi oden wierzy nie chcio!
zgo do usunicia
Jednemu grnikowi zmierza robota na dole. Pociep kopalnia i wybro sie na wie. No i tam trza na polu robi pra, no to on si wybiero na pole. Pado do baby:
- Cygarety mom?
- Mosz!
- Zapaki mom?
- Mosz!
- Bat mom?
- Mosz!
- Kwaretka jest?
- Jest!
- No to wio!
A jak przyszed na pole to patrzy, a on puga zapomnio.
zgo do usunicia
Do restauracji w Bytomiu przyszo taki fajny modzik. A w kcie siedzieli przy piwie grnicy. No i ten modzik pyto sie kelnerki czy moe dosta dwa kreple, no ale on pedzio po gorolsku "pczki". I ta kelnerka przyniosa mu te pczki. A on jej na to:
- Za te dwa pczki
Cauj pani w rczki.
To spodobao si kelnerce i pyto go czy by jeszcze czego nie chcio.
- No to dwa ciasteczka prosz. - Kelnerka przyniosa a on jej tak:
- Za te ciasteczka
Cauj pani w usteczka.
A ci grnicy przy piwie to ino suchali, ale jeden nie wytrzymo i pado na gos:
- Panie, a moebycie se i zup obsztalowali!
zgo do usunicia
Moda dziocha wleciaa uradowano do izby i pado:
- Babko, pamitocie wy jeszcze jak wos kto pierwszy roz pocaowo?
- Co ty, jo ju nawet tego ostatniego nie pamitom.
zgo do usunicia
Roz jechaa jedna baba tramwajem do Chorzowa. Konduktorka pyto j kaj jedzie?
- Do Chorzowa - pado baba.
- Do Starego? - pyto konduktorka, no bo to i Stary Chorzw jest.
- Nie! - pado baba, - do Emy pra.
zgo do usunicia
Roz spotkao si trzech kolegw. Wypili se i terozki sto musieli na przystanku, eby do dom zajecha. No i ten jeden tak prawi:
- Jakby tak stoa tu moja staro, to by przez drzwi do tramwaju nie wlaza, bo tako jest grubo.
- To jeszcze nic - pado ten drugi. Jakby tu stoa moja staro, to by sie ani tramwaj na szynach nie zmieci. Przecie jak id z ni do teatru to kupuj trzy bilety, bo jeden stoek jej nie styknie.
- To jeszcze nic - pado ten trzeci - moja baba jest i tak grubszo. Mo taki fajny stanik, to jak jo go zanis do pralni, to mi padali "namiotw do czyszczenia nie przyjmujemy".
zgo do usunicia
Na jednym odpucie by bardzo wielki cisk. No i jednej starej babie ukradli w tym cisku pienidze. A miaa je w kiecce w kabzie. Przysza zatem z paczem do proboszcza i prosi, coby proboszcz z ambony wygosili i sumienie zodziejowi skruszyli. No ale farorz j naprzd pytaj:
- A nie zmiarkowalicie nic jak wom tam kto rka wsadzowo?
- Ja! - pado baba. - Zmiarkowaach, ino mylaach e to w dobrych zamiarach.
zgo do usunicia
- Ty Zeflik, wczoraj ech sie dopiero w Krakowie dowiedzio jako jest rnica midzy teciem a teciow.
- No to powiedz mi gibko!
- No ta, e te przychodzi z wizyt a teciowo na wizytacj!
zgo do usunicia
Idzie trzech krli do bka. Na progu stajenki jeden z nich sie potkn i krzykn :
- O, Jezu !
Syszc to Maryja trcia Jzefa okciem i pedziaa: No i widzisz - to jest imi - "Jezus" , a nie jaki tam Stefan...
zgo do usunicia
Roz na dole grnicy chcieli se w karty pogra. Nie mieli jednak pienidzy i umwili sie, e zamiast pienidzy to se w gb strzel. No i dobrze. Teroz tasuj ju karty a tu jeden prask w pysk, tego co tasowo.
- Pierona! Co robisz? Dy ech jeszcze ani dobrze nie pomieszo?
- No ja, ale przec trzeba co zawsze na pocztek da do banku nie!?
zgo do usunicia
Roz szo chop ze swoj bab a oboje co nieli.
- Jadwiko, nie mosz za ciko?
- Nie.
- A nie obijo ci ta torba kolan?
- Nie.
- A nie wdziero ci sie to trzymanie w rk?
- Nie.
- No to zamie sie ze mn.
zgo do usunicia
Jzik spotyka w restauracji Masztalskiego i szepcze mu na ucho:
- Ty, znowu kto jest u twojej ony.
- Pierona! Ju nie wytrzymom!
- Bierz moj lask i le - radzi kamrat.
Masztalski wchodzi po chwili do chaupy i cho ciemno, wyranie widzi, e spod kodry wystaj cztery nogi. Wali na olep lask po nogach, a potem wyej i wyej... Opamita si dopiero w kuchni, gdy przy piecu zobaczy on.
- Przywitae si ju z teciami? - pyta ona. - Bardzo zdroeni przyjechali i ech ich w naszej sypialni pooya...
zgo do usunicia
- Taki niedobry dla mnie, Masztalski - mwi teciowa - ale mgby przynajmniej zaatwi mi miejsce na Powzkach.
Masztalski oburzony, e teciowa tak le o nim myli, pojecha do Warszawy. Wraca na drugi dzie i oznajmia:
- Miejsce mosz zaatwione!
- Nie moe by! - cieszy si teciowa.
- Ino musisz si pospieszy do rody, bo przepadnie.
zgo do usunicia
Ludoercy szykuj niadanie dla krla. Zamierzaj uwarzy pikn blondynk. Nagle przybiega suga paacowy Masztalski i woa od progu:
- Kucharze! Nasz pan, Wielka aroczno, chce, coby niodanie da mu do lka, na surowo!...
zgo do usunicia
Antek mio tak bab co sie nigdy z nim nie wadzia. Umiaa wszystko po dobroci zrobi. Roz te Antek wrci z szychty a by pierosko zy. Baba mu zaroz obiod dowo i przynosi naprzd zup. Antek wonio, patrzy, ur z kartoflami, bez sowa wyciep talerz z zup przez okno. Baba nic. Bez sowa przyrychtowaa drugie danie: kotlet, kapust i kartofle. Antkowi sie na ten widok oczy miej, bierze ju widek do rki a w tym baba bierze talerz i wyrzuca go przez okno.
- Ale babeczko, co ty robisz, taki fajny kotlet!
- Jake wyciep talerz toch mylaa, e dzi chcesz obiadowa w ogrdku.
zgo do usunicia
Jedna baba powadzia sie z mem. We wieczr, kiedy sie jeszcze nie pogodzili, ma wzi kartk i napiso: "staro obud mie o pitej rano". Rano obudzi sie o sidmej. Ju chcio rykn na baba. Naroz widzi na stole kartk. "Stary, wstowej, ju pi".
zgo do usunicia
- Ty, Francek! Chodzisz to jeszcze z t Maryjk od Matlorzw?
- Nie, ju nie chodz.
- No to mosz szczcie, boch sie wczoraj takich rzeczy o niej dowiedzio, eby ani nie uwierzy. A po jakiemu ju z ni nie chodzisz?
- Boch sie z ni oeni.
zgo do usunicia
Jednemu grnikowi urodzio sie w trzy miesice po lubie dziecko. Koledzy mu na dole doskwierali, e to nie jego, e co tu nie gro.
Grnik wypi se jednego na odwag i dalej do swojej baby. Przychodzi i pado jej, e z tym dzieckiem cos mu nie pasuje. A baba jak gb nie otwara:
- Co nie pasuje ci? Moe rachowa nie umiesz! Patrz:
Trzy miesice jo jest twoja baba.
Trzy miesice ty jest mj chop.
A trzy miesice my s onaci.
Wiela to jest razem do kupy? Jest dziewie miesicy czy nie?
zgo do usunicia
Przyszed roz grnik z szychty i tyla co wloz do izby wdepn do kupy, bo to dzieciskw w doma peno. A baba z gb do niego:
- Ty mamlasie jeden, to jo tu cay dzie koo tego chodz i nie wdepach, a ty tyla co wloz to ju prosto w gwno.
zgo do usunicia
- Od dzi dzielimy sie robot - pado ona do grnika. Dziecko jest nasze i roz ty go bdziesz koleba a roz jo. W nocy ona budzi ma.
- Jzef! May ryczy!
- To se pokoleb twoj poow a moja niech ryczy.
zgo do usunicia
- Francek, pono e sie oeni?
- Ano, prowda.
- No to musisz by szczliwy?
- No, musza!!!
zgo do usunicia
Roz w sdzie skaryli takiego jak to padaj recydywist. Sdzia tak patrzy na niego i rzek:
- Jak wida to musicie by zepsutym czowiekiem. W jakim to towarzystwie sie wychowali i obracali?
- No wiedz, od modoci mom ino z sdziami i adwokatami do czynienio!
zgo do usunicia
Antek pracowo na nock, na pochylni z dwoma kumplami. Kiedy powiedzieli mu, e jego staro zdradzo go i poradzili mu, eby w poowie szychty poszo zobaczy do dom. Antek rzeczywicie w poowie szychty polecio do dom. Patrzy przez dziurk od klucza i widzi, e z jego bab siedzi sztajger. Prdko polecio nazod i pado do kumpli:
- Wy pierony! Wycie chcieli, eby on mie widzio i zapiso mi bumelk. Co!?
zgo do usunicia
Co to jest? Chodzi po cianie i ryczy.
Sztygar.
zgo do usunicia
Antek, czy ty wiesz jako jest rnica pomidzy psem a kobiet?
- ?
- No widzisz, baba to na swojego szczeko a do cudzego sie przymilo a pies na opak!
zgo do usunicia
- Panie Gajda, czy wasza kobieta jest w doma?
- Nie, przed trzema godzinami posza na pi minut do ssiadki.
zgo do usunicia
Jedna baba spowiado sie, e rozwalia na gowie chopa swego gornek z gliny. Ksidz jej na to:
- A aujecie to aby?
- To! Przec za niego 100 zotych daach!
zgo do usunicia
Jednym modym urodzi sie syn. Poszli do kocioa, eby go ochrzci. A dali mu na miano Jan. Ksidz bierze ta wata, sl i oleje i pyto:
- A ktrego to Jana wybralicie?
- Jak to ktrego?
- No pytom jak sie wasz synek bdzie mianowo, czy Jan Kanty, czy Jan od w. Krzya, czy Jan od olejw czy moe Jan Nepomuceski?
Ach to o miano wom idzie? No to przec Jan Kaczmarek!
zgo do usunicia
Pyto roz ksidz na nauce przedlubnej:
- Powiedz mi Jzek, czemu to chop musi bab ywi a nie na opak?
- No myl, e to wedle tego, i baba roz w raju chopa ywia i my za to jeszcze do dzisiaj pokutujemy.
zgo do usunicia
Roz Francik poso swoj star na wczasy. tyla razy syszo, e jest to rwnouprawnienie, myla se: "Niech roz i moja zayje tych wczasw". No i dobrze. Gustla se pojechaa, teraz nazod ju przyjedo. Francik z bukietem na dworcu na ni czeko i jak ino z pocigu wylaza, to on pono tak j spyto:
- Dziubecku a bya ty mi aby wierno?
- No to Franciku - pado Gustla - tak jak i ty mie!
- Koniec Gustla! - pado Francik - ju ty mi na odne wczasy wicej nie pojedziesz!
zgo do usunicia
W jednej wsi mieszko se chop z bab. A wszyscy ludzie wiedzieli, e ta baba nie jest tako jako mo by prawdziwo kobieta. Ale ten chop, jak to padaj, te mio swoje za uszami. No i pado roz tak tej babie:
- Wiesz staro, jakby tak dzi kto do mnie przyszo, to nie pu odnego. Powiedz, e mnie nie ma w doma, a jo si poo na ma chwilk. No i tak zrobi. Siedz tak w doma a naroz kto klupie. Staro idzie do drzwi, i chop syszy jak ona rozprowio:
- Bardzo auj, ale dzi mj chop jest w doma!
Po tym zamka drzwi i posza do izby. Chop jej pado:
- Ale staro, przecie ty miaa blank na opak powiedzie!
A baba mu na to:
- A dy co cie to obchodzi? To przecie nie by odyn do ciebie ino do mie!
zgo do usunicia
Wiesz - pado kolega do kolegi - kobieta to jest jak ten anio str. Po lubie to ten anio furgo do nieba, a kole ciebie to ino ten str zostanie.
zgo do usunicia
To jest tako staro opowie, ale prawdziwo. Jeden grnik spotko roz kamrata i pado mu:
- Ty Paulek, syszoe to jakie to nieszczcie naszego sztygra spotkao?
- Nie. A co mu si stao?
- A dy borok z moj star uciek!
zgo do usunicia
- Panie rechtr, mamulka dali piknie podzikowa za nauka i posyaj wom t kur - powiedzio synek w szkole.
- Powiedz matce, e piknie dzikuj. To bardzo piknie, e nie aowali tak tustej kury.
- Naprzd to i aowali, ale jak widzieli, e Azor j tak blank na mier zadusi, to sie radowali, e aby wom maj co podarowa.
zgo do usunicia
- Wiesz oeniech sie - pado Gustlik do Tomka.
- A fajn mosz bab?
- Blank podobn do Matki Boskiej.
- Co?
- No dy, bo jak mnie z ni widz to woaj: "Matko Boska!".
zgo do usunicia
Masztalski taszczy przez granic potnych rozmiarw worek.
- Co jest w tym worku? - pyta go celnik.
- arcie dla psa.
- Pokacie no.
Otwiera celnik worek i dziwi si:
- Przecie to kawa! Kaw bdziecie psa karmi?
- Jak nie bdzie chcio, to niech nie re!
zgo do usunicia
- Francik wymie mi cztery ywioy wiata.
- Ogie, woda, wojna i...karczma panie rechtr!
- Karczma? Po jakiemu karczma?
- No wiedz, jak tatulka dugo nie ma z szychty i siedz w karczmie to mama rzdz: "Ten ju za w swoim ywiole".
zgo do usunicia
Na lekcji chemii nauczyciel pyto Masztalskiego:
- W czym rozpuszczaj sie tuszcze ??
- W rondlu ...
zgo do usunicia
Babcia opowiada wnukowi bajk na dobranoc
- Za grami za lasami sta zamek a w nim same dziwy.
Na to wnuczek
- Eeee babciu to chyba nie bydzie zamek.
zgo do usunicia
eby niezawodnie obroni si przed gwacicielem wykonaj dokadnie nastpujce czynnoci:

1. Oszoom gwaciciela. W tym celu podejd szybkim, zdecydowanym krokiem do niego i, uprzejmie go pozdrawiajc, uderz go kolanem w przyrodzenie.
2. Nie pozwl mu doj do siebie. Wetknij mu najgbiej jak potrafisz palce w oczy, a parasolk w przyrodzenie.
3. Chwy go za uszy i wykr je mocno, jednoczenie uderzajc go czubkiem buta w przyrodzenie.
4. Nie zwracajc uwagi na faszywe jki i tumaczenia gwaciciela, chwy go za wosy i wyprowad cios okciem w przyrodzenie.
5. Ugry gwaciciela w policzek i zaraz potem uderz go najmocniej jak potrafisz gow w przyrodzenie.
6. W otwarte z udawanego blu usta gwaciciela wetknij palce i prbujc wyrwa mu jzyk jednoczenie pit zaatakuj jego przyrodzenie.
7. Wykorzystujc zaskoczenie walnij gwaciciela z pichy w nos. Unikajc jego gwatownych ruchw rkami, zaatakuj przyrodzenie biodrem.
8. Podnie skaniajcego si z blu gwaciciela pod pachy i napluj mu na przyrodzenie.
9. Przewr gwaciciela na plecy. Upewnij si, e gwaciciel nie ma ju przyrodzenia.
10. Poszukaj nowego gwaciciela.
zgo do usunicia
Ludoercy gotuj Masztalskiego w kotle. Co chwil z kipicego rosou wynurza si gowa
Masztalskiego, a stojcy przy kotle kucharz raz po raz uderza w ni z caej siy chochl.
- Czemu tak bijesz tego czowieka? - sroy si, zbliajc do kota, krl ludoercw.
- A bo krlu - mwi rozwcieczony kucharz - jeszcze chwila, a on mi cay makaron wyre...
zgo do usunicia
Ojciec ludoerca spaceruje z synem nad brzegiem rzeki. Mija ich jaka kobieta. - Taka chudzinka - mwi syn do ojca. - Moe j zjemy?
- Co ty, same koci...
Po chwili widz prawdziw seksbomb i syn znw zwraca si do ojca:
- Moe t zjemy?
A na to ojciec:
- Co ty! T zabierzemy, a mam zjemy...
zgo do usunicia
Dowdca kompanii wzywa kaprala:
- Suchajcie, Masztalskiemu trzeba delikatnie powiedzie o mierci ojca.
- Tak jest! Rozkaz!
- Kompania, zbirka! - woa po chwili kapral. - Kto ma ojca, wystp!... A ty, Masztalski, kaj si pchosz, baranie!
zgo do usunicia
Podczas pierwszej musztry kapral wydaje rozkazy:
- Baczno!... Na prawo patrz!... Spocznij!... W lewo zwrot!...
Naprzd marsz!... Pluton stj!... Pluton, baczno!... Nagle rekrut Ecik wychodzi z szeregu i kieruje si w stron koszar.
- Gdzie idziesz, ofermo! - woa kapral.
- Wiecie wy aby, o co wom chodzi?
- Co takiego?
- Psico! Mom tego do! Jak ju bydziecie wiedzie kaj momy i to ech je w koszarach.
zgo do usunicia
Bardzo zmartwiony szeregowy Ecik zwierza si Masztalskiemu:
- Panie kapralu, nio mi si, ech by woem i dowali mi je soma.
- Nie przejmuj si, chopie, to ino sen.
- Wom si tak dobrze godo, a jo rano nie mio w sienniku ani dziebeka somy.
zgo do usunicia
- Panie generale, mom czterech jecw!
- To daj ich tu!
- Ale oni nie chc mnie puci!
zgo do usunicia
- Tata, jako jest rnica midzy wizyt a wizytacj? - pyta syn Masztalskiego.
- Wytumacz ci to, Synku, na przykadzie. Widzisz, jak my jadymy do mojej teciowej, a twojej, babci, to jest wizyta - odpowiada Masztalski - a jak ona przyjedo do nos, to jest wizytacja.
zgo do usunicia
Wraca Masztalski z Francji i taszczy trzy skrzynki koniaku.
- Co to takiego? - pyta celnik.
- To woda wicona z Lourdes.
Wzi celnik butelk, odkorkowal, powcha i krzyczy:
- Przecie to koniak!
- Widzicie, panie celnik! Za cud!
zgo do usunicia
Francik wzi pudeko zapaek, zapala, zapala i dopiero sidma si zapalia.
- No nareszcie - mruczy Francik -jedna dobra! Zostawi j na jutro na rozpaka w elenioku...
zgo do usunicia
Francik Kichol i Masztalski pojechali do RFN. Po dwch miesicach kamraci witaj Masztalskiego na lotnisku.
- A gdzie Francik? - pyta Zygu Materzok.
- On tam zosto.
- Zosto? Nie godej!
- Sklep otwar.
- Po dwch miesicach sklep otwar? - dziwi si Ecik. Powiedz, jak on to zrobi?
- Zwyczajnie, omem...
zgo do usunicia
- Maski w!... Maski zdejm!... Mwiem ci, szeregowy Ecik, eby zdj mask!
- Melduj, panie kapitanie, e zdjech, ino jo mom taki gupi pysk...
zgo do usunicia
Genera zapowiedzia swj przyjazd do jednostki wojskowej na wizytacj. W dzie wizyty kapral Masztalski dzwoni do dyurnego Ecika:
- Jest ju ten genera? - pyta.
- Nie, jeszcze nie przyjecha.
Po godzinie znowu dzwoni Masztalski:
- Jest ju ten genera?
- Nie, jeszcze nie przyjecha.
Po godzinie znowu dzwoni ju zdenerwowany kapral:- Pierona, jest ju ten genera?
- Nie - odpowiada Ecik
Mija jaki czas. Pod bram jednostki podjeda czarne auto, wysiada z niego general w asycie oficerw i podchodzi do wartownika:
- To ty jest ten general? - pyta Ecik.
- Tak
- Chopie, mosz przegwizdane i ani tam nie id, kapral Masztalski ju trzy razy o ciebie pyto!
zgo do usunicia
- Tato - pyta syn Masztalskiego - co to jest hipopotam?
- To jest taka zwariowana ryba.
- Ryba? Przecie on yje na ldzie.
- Na tym wanie polega jej wariactwo.
zgo do usunicia
Maryjka do Masztalskiego:
- Wejrzyj si ino. Ten helikopter ju od godziny wisi w powietrzu.
- Pewnie skoczya mu si benzyna.
zgo do usunicia
- Czamu ani roz nie napiso do mnie ze wczasw? - wymawia Ecik Masztalskiemu.
- Nie mioech twojego adresu.
- To nie mg napisa, ebych ci go poso?
- Widzisz, nie przyszo mi to do gowy!
zgo do usunicia
Statek wpywa do macierzystego portu. W kajucie trzech marynarzy szykuje si do wyjcia na ld.
- Wejd do domu, zmieniam ubranie - mwi pierwszy - i zaraz lece si zabawi.
- A ja - dodaje drugi - dzwoni zaraz do dziewczyny i pohulamy zdrowo.
- Mnie te czeka zabawa - zwierza si Masztalski. - Podejd do drzwi, zadzwoni, a potem szybko polec pod okno.
Jeszcze mi si nie zdarzyo, ebych jakiemu gachowi po gbie nie do.
zgo do usunicia
Statek pyncy do Argentyny zaton na oceanie. Masztalski ledwie ywy wyldowa na bezludnej wyspie. Siedzi tam rok, drugi, trzeci... sidmy. Nagle widzi statek! Macha, krzyczy, wreszcie dostrzega pync w jego kierunkti d. d dobija do brzegu i wysiada z niej niezwykle seksowna dziewczyna w stroju bikini.
- To ty jest Masztalski? - pyta.
- Ja, to jo!
- I wiela lot ju tu siedzisz?
- Siedem.
- To musisz by pieronem spragniony? - mwi zalotnie dziewczyna.
Masztalski oywia si nagle:
- Nie godej, mosz piwo?!
zgo do usunicia
Masztalski i Ecik suchaj opowieci Zygusia Materzoka o jego przygodzie w dungli.
- Patrz, a przede mn pieronowo wielki boa! Struchlaech ze strachu. A tu ci wychodzi fakir. Ino gwizdn i boa znikn.
- To jeszcze nic - wtrci Ecik. - Moja staro miaa takiego boa i poszli my na dancing. Przewiesia boa przez krzeso i nikt nie gwizdn, a boa znikn...
zgo do usunicia
Masztalski mia wypadek w kopalni i ley w szpitalu, podczony do rnych urzdze. Wpada Maryjka i siadajc na brzegu ka, lamentuje:
- Co ci to chiopeczku? Taki ty borok! Cierpisz, ja?
Masztalski rusza kilka razy ustami i pokazuje co rk.
- Co to - lamentuje baba dalej - napisa mi co chcesz? mosz tu kartka i owek.
Masztalski pisze co i zamyka oczy.
- Tak ech bez chopa zostaa! - lamentuje baba i wzrok jej zatrzymuje si na zapisanej kartce:
"Maryjko, pieronie, bier ta swoja rzy z tej rury, bo dycha nie moga".
zgo do usunicia
Masztalski wyowi zot rybk.
- Spenia trzy yczenia caej twojej rodziny!
Masztalski wciepo zot rybk do wody. Przyszo do dom, zwoa on i dzieci.
- Wiecie, zowiech zot rybk i mi pedziaa, co speni trzy nasze yczenia...
Crka Masztalskiego, podskoczywszy z uciechy, krzykna:
- Chciaabych jea!... Do rzyci z takim jeem...! Aua, wycignijcie mi tego jea!...
zgo do usunicia